Metodologia nazywania kampanii – dlaczego warto ją wprowadzić i co dzięki niej zyskasz?
17581
post-template-default,single,single-post,postid-17581,single-format-standard,bridge-core-1.0.5,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-child-theme-ver-1.0.0,qode-theme-ver-18.1,qode-theme-bridge,qode_header_in_grid,wpb-js-composer js-comp-ver-6.0.2,vc_responsive
 

Metodologia nazywania kampanii – dlaczego warto ją wprowadzić i co dzięki niej zyskasz?

Metodologia nazywania kampanii

Prowadzisz działania na Facebooku, w Google Ads albo z użyciem GTMa? Przy każdej kolejnej kampanii, którą stawiasz, zaczynasz zastanawiać się, czy za chwilę będziesz jeszcze wiedział, która jest którą? Doskonale znamy to uczucie przerażenia i frustracji, gdy okazuje się, że wchodzisz na konto i nie masz pojęcia za co się najpierw zabrać. U nas pojawił się ten problem, gdy zaczęliśmy prowadzić wiele różnych kont. Łapaliśmy się na tym, że często nawet osoby prowadzące danego klienta, miały problem z szybkim zorientowaniem się w temacie. A co dopiero, gdy ktoś musiał na szybko “wskoczyć”! Znacie to? Jeśli tak – przychodzimy z dobrą radą i pomysłem! Przedstawimy Wam dziś jak wygląda nasza metodologia nazywania kampanii, dlaczego opłaca się wprowadzenie jej i jakie są jej największe zalety.

Czym w ogóle jest metodologia nazewnictwa kampanii?

Metodologia nazewnictwa kampanii PPC to usystematyzowana forma tworzenia nazw kampanii.

Dzięki niej każda kampania, niezależnie od konta czy platformy, będzie nazwana w sposób, który będzie zrozumiały dla każdego członka zespołu. Cały proces, każdy z parametrów jest dokładnie opisany w pliku, do którego wszyscy mają dostęp. Zatem w momencie, gdy wchodzimy na dane konto, widzimy wszystkie kampanie i wszystko jest jasne. Nie musimy nigdzie dalej sprawdzać ustawień – potrzebne informacje mamy zawarte w samej nazwie.

Co skłoniło nas do wprowadzenia takich zmian?

Jak już pisaliśmy, w momencie, gdy MTA zaczęło się rozrastać, poczuliśmy, że coraz łatwiej będzie nam stracić kontrolę. Brakowało jednego konkretnego dashboarda, w którym wszystko byłoby dokładnie opisane, dzięki czemu każdy zorientowałby się w temacie szybko i prosto. Postanowiliśmy zatem wprowadzić jeden system. Wszystko zostało spisane w jednym dokumencie, do którego każdy ma dostęp. Okazało się, że pomysł był trafiony w dziesiątkę. Każdy nowy pracownik zapoznaje się z metodologią i szybko zaczyna łapać o co w niej chodzi. Po jakimś czasie traktuje ją jako coś w pełni naturalnego i bez czego trudno się obejść.

No dobrze, sprawdziło się w MTA. Ale czy sprawdzi się u mnie?

Nasza metodologia jest uniwersalna. Dzięki temu może ją przejąć każdy zespół. Wystarczy odpowiednio dostosować procesy wewnętrznie i poinformować wszystkich o planowanych zmianach. Prawdopodobnie na początku będzie trudno się im przestawić, ale ostatecznie będą cenić sobie porządek – dokładnie jak to miało miejsce u nas.  

To wszystko brzmi strasznie sztywno, co naprawdę będę z tego miał?

O plusach pisaliśmy już częściowo wyżej. Ale powtórzmy: jeden proces, wspólny dla wszystkich kont sprawia, że cały system staje się przejrzysty i łatwy. Jeśli zajdzie potrzeba zdania klienta bądź chwilowego przeniesienia obowiązków (np. w przypadku wakacji), każdy może zastąpić daną osobę przy takim koncie. Wchodząc na nie widzimy od razu która kampania jest jak ustawiona. Czy jest stargetowana wg zainteresowań? A może działa na remarketingu? Nie musisz wchodzić w ustawienia. Oszczędzasz czas. A tym samym – pieniądze!

Pomyśl też o przeprowadzaniu audytów – jeśli wykonujesz je dla konta, na którym działa wiele kampanii, dzięki naszej metodologii będziesz w stanie je bez problemu rozpoznać! Bez konieczności ciągłego sprawdzania konta. Ponieważ audyty nie należą do prostych zadań, z pewnością każdy ucieszy się z takiego ułatwienia.

Z czego składa się metodologia?

Nasz system nazywania kampanii składa się z kilku elementów. Pierwszym, który należy określić jest poziom, na którym znajdują się klienci w lejku sprzedażowym. Pamiętacie lejek sprzedażowy Google? Rozróżniamy cztery poziomy: see, think, do i care. My rozszerzyliśmy ten podział do 9 stopni. Zaczynając od dołu (dziewiątego poziomu), czyli od klientów, którzy zupełnie nie znają Twojej marki, aż do pierwszego poziomu, czyli obecnych lub byłych nabywców.

Jeśli nie potrzebujecie aż tylu kategorii, możecie je oczywiście zawęzić.

Kolejnym parametrem jest źródło, czyli gdzie prowadzona jest kampania; czy będzie to Facebook Ads, Google Ads czy jakaś platforma reklam natywnych (zbiór ten nie jest zamknięty, można dodawać kolejne elementy wraz z rozwojem Waszej działalności)

Dalej mamy technologię albo sposoby targetowania. Ustalamy tutaj, czy dana kampania działa na remarketingu, czy kierowana jest pod względem zainteresowań.

W kolejnym kroku ustalamy indywidualne action ID czy też action name. Jeśli prowadzimy kampanie określone czasowo, np. na dzień matki – możemy nadać jej konkretny numer ID i nazwę. W przypadku często zmieniających się kampanii, które działają tylko przez krótki czas – to rozróżnienie może się przydać.

Następnie możemy umieścić dokładne doprecyzowanie wybranej grupy. Np. jeśli prowadzimy kampanię na remarketing, to określamy na jaki okres czasu itp.

Powyższe elementy są tymi, które zawsze staramy się wziąć pod uwagę. Oczywiście nie musimy umieszczać action ID czy nazwy grupy, jeśli nie ma takiej potrzeby. Jeżeli potrzebujemy jednak więcej informacji, możemy skorzystać z dodatkowych parametrów, takich jak data rozpoczęcia kampanii czy nazwa kraju, na który ją targetujemy:

Część parametrów jest wybierana z listy, część musi zostać wpisana ręcznie. Dużym plusem jest to, że listy można dowolnie modyfikować, dodawać nowe elementy i je zmieniać.

Jeśli z początku wydaje się Wam to skomplikowane – nie obawiajcie się! Choć metodologia ma minusy (fakt, że nie stanowi ona zbioru zamkniętego, co z łatwością może doprowadzić do chaosu i braku kontroli), to jednak pilnowana i przestrzegana daje rewelacyjne efekty. Jeśli ją wprowadzimy i będziemy w tym konsekwentni – z pewnością czeka nas sukces. Jeśli zainteresował Was ten temat, bądźcie na bieżąco – polubcie nasz profil na Facebooku i udostępniajcie.