
A co jeśli nie kocha i nie poczeka?
Masz klienta. Udało się. Konwersja wpadła, ROAS się zgadza, a kampania dowozi. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda tak, jak powinno. Ale to właśnie w tym momencie wiele marek popełnia błąd: uznaje, że skoro klient kupił coś u nas raz, to od teraz już „jest nasz”. Cóż… nie do końca 🥶
Cześć, tu Adam z MTA Digital 👋 W tym odcinku .more lettera chcemy przyjrzeć się lojalności trochę bliżej, ale bez pudrowania rzeczywistości. Nie będziemy opowiadać o klientach, którzy kochają marki, jeśli w praktyce wracają tylko na kolejną promocję. Zamiast tego sprawdzimy, co dziś naprawdę wpływa na powrót klientów, gdzie lojalność kończy się na poziomie produktu, a gdzie zaczyna się prawdziwa relacja z marką. Bo w świecie, w którym kliknięcie coraz łatwiej kupić, a uwagę coraz trudniej utrzymać, pytanie nie brzmi już tylko: jak sprzedać? Pytanie brzmi raczej: co zrobić, żeby klient chciał do nas wrócić? 🤔
Czego dowiesz się z tego odcinka?
- czym naprawdę jest lojalność klientów w e-commerce i dlaczego często ją przeceniamy
- dlaczego powtarzalny zakup nie zawsze oznacza przywiązanie do marki
- jak odróżnić lojalność wobec produktu od lojalności wobec sklepu i brandu
- jak doświadczenie po zakupie wpływa na to, czy klient wróci czy zniknie
- jak marketing automation realnie wpływa na utrzymanie klientów między zakupami
- dlaczego wygoda zakupów (UX, płatności, subskrypcje) ma ogromny wpływ na lojalność
- jak małe gesty i komunikacja budują relację z klientem, a nie tylko sprzedaż
- jak sprawić, żeby klient wracał… zanim zdąży pomyśleć o konkurencji
Nie bierz lojalności klientów za pewnik
Warto zacząć od jednego ważnego rozróżnienia. Bo w e-commerce bardzo łatwo pomylić lojalność z czymś, czym wcale nie jest. Ktoś może od lat kupować buty ASICS. Może lubić to, jak się w nich biega, znać ich jakość, mieć z tą marką dobre skojarzenia i regularnie do niej wracać. Ale jednocześnie nie mieć żadnego powodu, żeby kupować akurat na stronie ASICS, skoro ten sam model znajdzie taniej gdzie indziej.
👉 Niezależnie od tego, czy mówimy o marce z własnym produktem i własnym sklepem, czy o resellerze, w obu przypadkach da się budować lojalność – choć w każdym z nich będzie ona opierać się na trochę innych mechanizmach. I właśnie temu chcemy się dziś przyjrzeć.
I właśnie tu zaczyna się cała zabawa. Bo lojalność w e-commerce coraz rzadziej oznacza dziś realne przywiązanie do marki. Dużo częściej jest efektem rutyny, promocji albo zwykłego braku lepszej alternatywy. Dane mówią same za siebie: 34% klientów kupuje wyłącznie w promocji, 33% z przyzwyczajenia, a spora część po prostu dlatego, że akurat nie miała zbyt dużego wyboru. Nawet swoje ulubione brandy konsumenci oceniają raczej na mocne 7 niż bezwarunkowe 10/10.

To jest moment, w którym robi się trochę mniej romantycznie. Bo klient może znać Twoją markę, może ją lubić, a nawet mieć z nią całkiem dobre skojarzenia. A potem i tak wpisze nazwę produktu w Google, Ceneo albo Allegro i kupi tam, gdzie będzie szybciej, wygodniej albo po prostu taniej.
👉 Lojalność wobec produktu to nie to samo co lojalność wobec sklepu. Lojalność wobec kategorii to nie to samo co relacja z brandem. A przyzwyczajenie to jeszcze nie przywiązanie.
To jeden z największych problemów wielu e-commerce’ów. Marki widzą powtarzalny zakup i z góry zakładają, że wygrały serce klienta. Tymczasem prawda bywa dużo bardziej bolesna. Klient wraca, bo zna produkt, a nie dlatego, że czuje więź z brandem. Dlatego lojalizacja powinna zaczynać się od jednego prostego pytania: co możemy zrobić, żeby klient chciał wrócić?
🎰 Prawdziwy test Twojego brandu zaczyna się tuż po zakupie
No dobrze, skoro wiemy już, że klient nie przywiązuje się do marki tak łatwo, jak czasem lubimy sobie to romantyzować, to pojawia się pytanie za milion punktów lojalnościowych: co w takim razie naprawdę działa? 👀 Co najczęściej decyduje o tym, czy klient po prostu kupi coś raz i o Tobie zapomni, czy naprawdę będzie chciał do Ciebie wrócić?
Po pierwsze: nie szkodzić (sobie)
🥲 Czyli jest fajnie, dopóki wszystko działa
Opowiemy Wam krótką historię. I nie, to nie jest marketingowa przypowiastka z LinkedIna. To wydarzyło się naprawdę, kiedy nasz Project Manager, Wojtek, kupował dla swojego synka zabawki.
Zakup 1: Piaskownica do ogrodu.
Był sobie sklep z zabawkami. Nie najtańszy. W zasadzie wręcz przeciwnie, taki, przy którym część osób pewnie od razu pomyślałaby: „Okej, ale czemu tu jest drożej niż wszędzie indziej?”. I wszystko stało się jasne dopiero wtedy, gdy jedna z zamówionych zabawek po prostu się zepsuła. Wojtek zgłosił problem, a odpowiedź przyszła niemal od razu: „Przepraszamy, to nie powinno się wydarzyć. Proszę zutylizować produkt. Zwracamy pieniądze.”
Zakup 2: zabawki sensoryczne
Ale żeby nie było zbyt bajkowo, w tej samej branży był też drugi sklep. Tańszy. Taki, który na pierwszy rzut oka wygrywał ceną bez żadnej dyskusji. Tylko że gdy do Wojtka dotarła uszkodzona przesyłka, czar prysł szybciej niż plastikowe kółko w zabawkowym autku. Ton odpowiedzi był już zupełnie inny:
Z tej historii warto wyciągnąć jedną rzecz: fajnie, dopóki wszystko działa. Za jakiś czas klient nie będzie pamiętał tego, jak wyglądał Twój landing na Black Friday. Za to bardzo dobrze zapamięta, jak sklep zachował się wtedy, gdy coś się wysypało.
Jeśli więc mielibyśmy coś doradzić na tym etapie, to jedno: sprawdź, jak naprawdę działa u Ciebie obsługa klienta po zakupie. Zwłaszcza:
🔹 jak szybko odpowiadacie na zgłoszenia i czy klient nie zostaje z problemem na kilka dni,
🔹 czy odpowiedzi są konkretne i pomocne, czy kończą się na szablonach, które niczego nie rozwiązują,
🔹 czy klient ma poczucie, że po drugiej stronie jest ktoś, kto naprawdę chce pomóc, a nie tylko „odhaczyć temat”.
🚩 Czyli, jest fajnie, kiedy sprzedajesz to co obiecujesz
Wyobraź sobie, że jesteś milenialsem, a Twoim aktualnym hobby jest… sprzątanie po remoncie. Tak, to historia Pauliny z naszego HR-u. Scrollujesz Instagram, aż nagle wyskakuje Ci UGC, w którym ktoś jednym pryśnięciem doprowadza fugi w łazience do stanu jak świeżo położone. Produkt przychodzi… i nic. Zero efektu.
I właśnie w tym momencie rozsypuje się cała „perfekcyjna” marketingowa układanka. Bo jednym z największych lojalnościowych fackupów w e-commerce są niespełnione obietnice. Możesz domknąć pierwszą transakcję, możesz nawet zrobić świetne wrażenie kampanią, ale jeśli produkt nie dowiezie tego, co marka obiecała wcześniej, to z lojalności bardzo szybko zostaje tylko rozczarowanie. A rozczarowany klient już nie wraca, za to wystawia słabą opinię, opowiada o swojej frustracji innym i skutecznie obniża szansę na kolejne zakupy. I to nie tylko swoje.
🙋♂️ Jestem resellerem, więc to mnie nie dotyczy?
Wiadomo: jeśli jesteś resellerem, nie masz pełnej kontroli nad jakością samych produktów. Ale masz ogromny wpływ na to, co trafia do Twojej oferty, a więc również na to, z czym klient będzie kojarzył zakupy u Ciebie. I to właśnie jest ważne. Bo nawet jeśli nie sprzedajesz własnego produktu, Twoja marka nadal jest marką. Klient zapamiętuje nie tylko to, co kupił, ale też gdzie to kupił i jakie doświadczenie się z tym wiązało.
Dlatego dobór asortymentu to również element budowania lojalności. Jeśli klient widzi, że w Twoim sklepie pojawiają się produkty sprawdzone, sensownie wybrane i spójne z tym, co komunikujesz, zaczyna Ci ufać. Najistotniejsze jest jedno: sprzedawaj dokładnie to, co obiecujesz.
🔥 Pro tip: AI może świetnie pomóc w prezentacji produktu, np. w różnych sceneriach czy stylizacjach, ale nie może zmieniać samego produktu. Jeśli sprzedajesz ubrania, dodatki czy wyposażenie wnętrz, upewnij się, że fason, kolor, proporcje i wykończenie faktycznie zgadzają się z tym, co klient zobaczył wcześniej.

Dlatego tak ważne jest, żeby w komunikacji nie sprzedawać wersji idealnej, tylko prawdziwą. Pokazywać faktyczny wygląd produktu, realne efekty, uczciwie mówić o tym, czego można się spodziewać, a czego nie. Nie obiecywać „wow” tam, gdzie możesz dowieźć po prostu solidne okej. Lojalność dużo częściej buduje się na spełnionej obietnicy niż na spektakularnej kreacji.
Po drugie: pamiętać
🤖 Marketing automation czyli... nadal największy niewykorzystany potencjał
Zróbmy mały test. Spróbuj przypomnieć sobie 2–3 rzeczy, które kupił_ś rok temu online. Pamiętasz, co to było? A teraz trudniejsza wersja: pamiętasz, w jakim sklepie? No właśnie. W sieci dzieje się za dużo. Scrollujesz, kupujesz i szybko zapominasz. Case do telefonu? To musiał być Pancernik albo x-com. A może jakiś inny sklep. Buty? Na pewno gdzieś online. Ale gdzie dokładnie?
I to nie jest problem klienta. To jest problem… ciszy po stronie marki. Więc jeśli mielibyśmy wskazać obszar, w którym w e-commerce nadal leży absurdalnie dużo pieniędzy, to marketing automation byłby bardzo wysoko na tej liście. A może znalazłby się nawet na samej jej górze. Dlaczego?
Bo zaskakująco wiele sklepów nadal… właściwie nic z tym nie robi. Serio. Zapisujesz się do bazy, zostawiasz maila, dajesz marce swój kontakt, czyli w praktyce mówisz: „Okej, możesz do mnie mówić”. I co dostajesz w zamian? Czasem rabat. Czasem jeden automatyczny mail. A czasem, i to wcale nie tak rzadko, kompletnie nic. Ciszę. Jakby ktoś zaprosił Cię do rozmowy, a potem wyszedł z pokoju i zgasił światło. Czyli w skrócie: proszą klienta o zakup, a potem po prostu znikają.

I teraz ważna rzecz: marketing automation to nie jest tylko kolejny kanał. I na pewno nie sprowadza się wyłącznie do mailingów i newsletterów. To cały system komunikacji, który obejmuje także SMS-y, web push, wiadomości po zakupie, przypomnienia o porzuconym koszyku, kampanie reaktywacyjne, rekomendacje produktowe i wszystkie te momenty, w których marka odzywa się do klienta we właściwym czasie i z właściwym komunikatem. To właśnie dlatego marketing automation jest jednym z fundamentów budowania lojalności. Bo działa dokładnie tam, gdzie rozstrzyga się najwięcej: między jednym zakupem a drugim.

Chcesz zacząć działać z marketing automation, ale nie wiesz, jak?
Złap się z nami na bezpłatną konsultację, a pogadamy o najlepszych rozwiązaniach dla Twojego e-commerce.
🗣️ Nie komunikuj wszystkiego wprost
Zamiast wrzucać każdą promocję na homepage, zostaw coś tylko dla „wtajemniczonych”. Niespodzianka przy 3. zamówieniu, mini gratis tylko dla stałych klientów, sekretny kod po wykonaniu konkretnej aktywności, dostęp do produktu tylko dla powracających… Ludzie naprawdę lubią czuć, że są traktowani trochę bardziej wyjątkowo niż inni.
💌 Przestań traktować wszystkich tak samo
Bo klient, który kupił raz, to nie jest ten sam klient co ktoś, kto wraca co miesiąc. A w wielu sklepach komunikacja wygląda dla nich dokładnie tak samo. Tu wchodzi coś, co brzmi poważnie, a w praktyce jest bardzo proste: mikrosegmentacja lojalności.
Czyli inna komunikacja dla:
- nowych klientów
- tych, którzy kupili raz i zniknęli
- stałych klientów
- klientów o wysokiej wartości koszyka
- klientów, którzy „zaraz mogą odejść”
W skrócie, zamiast jednego generycznego maila budujesz komunikację, która ma sens.

🛍️ Nie znikaj tuż po odebraniu płatności
To jest chyba najczęstszy błąd. Brak jakiegokolwiek follow-upu po zakupie. A przecież to jest moment, w którym:
- możesz zapytać o doświadczenie zakupowe,
- podsunąć produkt uzupełniający,
- dorzucić zniżkę na kolejne zakupy,
- albo po prostu zaznaczyć swoją obecność.
Bo relacja nie kończy się na checkoutcie. Ona się tam dopiero zaczyna.
Odblokuj cały tekst
Zapisz się do .more lettera i bądź na bieżąco!

🗨️ Odezwij się zanim klient zapomni, że istniejesz
A co, jeśli klient kupił, odebrał i… zamilkł na pół roku? Tu do gry wchodzą automatyzacje reaktywacyjne. Zamiast bezczynnie patrzeć, jak klient odchodzi do konkurencji, system wyłapuje moment i wysyła mocny, spersonalizowany argument do powrotu (np. komunikat „Tęsknimy” ze specjalnym bonusem), przypominając o marce i ratując jego lojalność.
👷 Buduj rytm komunikacji, nie jednorazowe akcje
Jedna kampania niczego nie zmieni. Ale powtarzalny, sensowny kontakt już tak. I wcale nie chodzi o to, żeby pisać często. Chodzi o to, żeby pisać z sensem i w odpowiednim momencie.
Marketing automation nie polega na tym, żeby „ustawić coś raz i zapomnieć”. To nie jest skrót. To jest proces. Taki, który, jeśli jest dobrze zrobiony, sprawia, że klient wraca… zanim zdąży pomyśleć o konkurencji. A jeśli masz wrażenie, że u Ciebie ten temat jeszcze leży, to spokojnie. Nie jesteś wyjątkiem. Ale to też oznacza jedno: masz tam bardzo szybki win do wyciągnięcia.
Po trzecie ułatwiać
Jest jeszcze jedna rzecz, która bardzo mocno wybrzmiała ostatnio w naszych wewnętrznych rozmowach w zespole. I wcale nie chodzi o wielką strategię, tylko o coś dużo prostszego: czy kupowanie u Ciebie jest w ogóle wygodne? 🤔 Bo bardzo często lojalność zaczyna się od jednej, bardzo prostej myśli: „Okej, tu było szybko, łatwo i bez kombinowania… to następnym razem też kupię tutaj”. I szczerze? To wcale nie jest mało.
🫂 Niech klient czuje, że rozumiesz jego potrzeby
Weźmy prosty przykład. Co miesiąc zamawiasz kawę na stronie Nespresso. System zapamiętuje Twoje wybory, więc jednym kliknięciem możesz przywrócić swoje zamówienie. A przy okazji możesz ustawić cykliczną dostawę. Zero szukania. Zero komplikowania. I dokładnie o to chodzi.

Zresztą dokładnie to samo widać na Allegro. Ludzie nie kupują tam wszystkiego dlatego, że są zakochani w każdej marce, którą tam znajdą. Kupują, bo mają zapisane dane, szybkie płatności, Allegro Smart, znajomy proces i poczucie, że wszystko zrobią w dosłownie dwóch kliknięciach. Koniec, kropka.
Dobrym przykładem jest YourKaya. To marka, która dobrze rozumie, że jeśli klient regularnie potrzebuje tych samych produktów, to nie ma sensu za każdym razem zmuszać go do przechodzenia całej ścieżki zakupowej od nowa. Zamiast tego:
- daje możliwość ustawienia własnej subskrypcji,
- pozwala łatwo zarządzać zamówieniem (m.in. zmienić termin wysyłki, dopasować zamówienie do aktualnych potrzeb),
- dorzuca bonusy i punkty lojalnościowe dla stałych klientów.

Ułatwianie życia w e-commerce to nie jest jakiś wielki buzzword. To bardzo konkretne rzeczy, które możesz wprowadzić do swojego sklepu:
- zapamiętany koszyk i szybkie ponowne zamówienie,
- szybki checkout i wygodne formy płatności: Apple Pay, Google Pay, BLIK,
- zapisane dane, w tym np. adres czy paczkomat,
- prosty zwrot (np. generowanie etykiet w kilka sekund),
- rabaty, które są pod ręką, a nie schowane w panelu klienta,
- regularna subskrypcja na produkty.
Z perspektywy marki może to często wyglądać jak nic nieznaczący detal. Ale z perspektywy klienta to bardzo często właśnie ten detal decyduje, czy klient w ogóle wróci do Ciebie na kolejne zakupy.
Po czwarte: Pokaż ludzką stronę brandu
🫣 Nie bądź powodem do frustracji
Wyobraź sobie prostą sytuację: masz problem z zamówieniem, dzwonisz na infolinię i trafiasz na AI, które trzeci raz pyta o numer zamówienia i trzeci raz go nie rozumie. W takich momentach masz ochotę rzucić telefonem o ścianę i zamówić gdziekolwiek indziej 😅
W świecie automatyzacji jeszcze bardziej widać wartość ludzkiego kontaktu. Klient chce mieć poczucie, że nie kupuje od jakiegoś sklepu w internecie, ale że zna ludzi po drugiej stronie. A to zmienia naprawdę dużo. Bo prawda jest taka, że ludzie dużo częściej wracają do innych ludzi niż do samych brandów.
🎁 Doceniaj swoich klientów
Co ciekawe, budowanie relacji z klientem wcale nie musi być drogie. Serio. Bardzo często są to małe rzeczy, które na pierwszy rzut oka mogą wyglądać jak niepotrzebny koszt. Taki drobny dodatek, który łatwo wyciąć podczas optymalizacji. A potem okazuje się, że to właśnie one robią największą robotę, bo budują premium experience, nawet jeśli Twoja marka (ani Twój budżet) wcale nie jest premium. Te małe dodatki to np.:
- drobny bonus w paczce,
- rabat tylko dla stałych klientów (którego nie znajdziesz ani na stronie głównej ani w socialach marki),
- wcześniejszy dostęp do nowych produktów,
- wiadomości, które nie brzmią jak kolejne wiadomości sprzedażowe,
- proste „dzięki, że jesteś z nami” w paczce.

💖 Buduj społeczność
A potem można wejść jeszcze poziom wyżej. Bo w pewnym momencie przestajesz sprzedawać produkt. Zaczynasz budować wokół niego świat. I to jest moment, w którym pojawia się community. Jak to zrobić?
- twórz zamknięte grupy i kanały nadawcze do których chce się należeć – trochę FOMO jeszcze nikomu nie zaszkodziło,
- dziel się historiami i opiniami swoich klientów – to jest najlepszy social proof, jaki możesz mieć,
- organizuj wyzwania, które angażują, a nie tylko sprzedają – a do tego dorzuć fajną nagrodę, aby zachęcić do uczestnictwa,
- stawiaj na UGC w feedzie – to naturalny, niewymuszony i bardziej ludzki content,
- rozpocznij program ambasadorski / dorzuć program poleceń – nawiąż współpracę z najwierniejszymi odbiorcami marki, którzy są aktywni w social mediach.
♻️ Działaj zgodnie z obecnymi wartościami klientów
Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze jeden ciekawy kierunek, który coraz wyraźniej widać na rynku. Lojalność budowana przez odpowiedzialność, która zaczyna obejmować cały cykl życia produktu. Szczególnie widoczne jest to w kategoriach takich jak beauty, fashion czy home. Bo zamiast mówić „kup więcej”, marki zaczynają mówić:
- oddaj zużyte opakowanie, a dostaniesz rabat,
- kup tańszy refill zamiast nowego produktu,
- napraw zamiast wyrzucać,
- odsprzedaj albo oddaj produkt do drugiego obiegu.
Niby nic wielkiego. Ale właśnie z takich rzeczy składa się doświadczenie, które zostaje w głowie na dłużej.
Czy Twoi klienci wracają, bo serio tego chcą?
Na koniec zostawimy Cię z jedną myślą, która może być trochę niewygodna, ale bardzo potrzebna: sprzedaż to tylko początek.
Bo prawda jest taka, że w e-commerce bardzo łatwo zachłysnąć się samą konwersją. Klient kupił, wynik się zgadza, można lecieć dalej. Tylko że właśnie wtedy zaczyna się coś, o czym wiele marek zapomina. Jak mówi stare, bardzo trafne zdanie: „The day you sign a client is the day you start losing them.” I jest w tym więcej prawdy, niż sami chcielibyśmy przyznać.
Pompujemy dziś potężne budżety w zdobycie każdego pojedynczego kliknięcia, a potem dobrowolnie o tym ruchu zapominamy. Z mojej perspektywy dobrze poukładany system Marketing Automation to po prostu najlepszy sposób na to, żeby ten pierwszy, najdroższy w pozyskaniu, zakup nie okazał się u Ciebie ostatnim. Jeśli zaserwujesz klientowi głuchą ciszę, bądź pewien, że konkurencja chętnie ją przerwie.



