
Koniec żartów z Willa Smitha
Pamiętacie wideo z Willem Smithem zajadającym spaghetti? Śmiechu było co niemiara, a branża zgodnie uznała, że „spokojnie, przed nami jeszcze długa droga”. Cóż, minęła chwila i nagle obudziliśmy się w świecie, w którym AI jest dosłownie wszędzie: od reklamy syropu na kaszel w telewizji, przez aplikacje do aranżacji wnętrz, aż po Twój codzienny kalendarz.
Możemy oczywiście zakrzywiać rzeczywistość i zapierać się rękami i nogami, ale droga jest jedna: polubić się z technologią. W 2026 roku AI to po prostu kolejne nowoczesne narzędzie, trochę jak zmywarka, która oszczędza nam czas na żmudnym szorowaniu talerzy, pozwalając zająć się tym, co w marketingu najważniejsze: myśleniem i strategią. Albo nauczymy się narzucać algorytmom swój styl, albo będziemy patrzeć, jak inni odjeżdżają pociągiem, którego nie dogonimy żadnym ręcznym procesem.
Cześć, tu Ada z MTA Digital 👋 W tym odcinku .more lettera poruszymy temat ewolucji, która przetoczyła się przez branżę. Chcemy zastanowić się, jak przestać traktować AI jako chaotyczne narzędzie, a zacząć używać go jako partnera, który przyspiesza robotę, nie zabijając przy tym duszy marki. Pokażemy, jak wspierać się technologią i jak projektować use case’y, które pozwolą rozwijać biznes, ale wciąż pozostaną autentycznymi dla odbiorcy.
Czego dowiesz się z tego odcinka?
- dlaczego użytkownicy są dziś bardziej wyczuleni na sztuczność niż na samo użycie AI
- jak korzystać z AI w marketingu, nie tracąc autentyczności marki
- czemu warsztat i strategia są dziś ważniejsze niż samo narzędzie
- jak pisać i tworzyć z AI tak, żeby efekt nie brzmiał ani nie wyglądał sztucznie
- gdzie kończy się wsparcie AI, a zaczyna wizerunkowy problem
- jak wykorzystać AI w researchu, kreacji, UGC i adaptacji kampanii na różne rynki
- dlaczego AI powinno przyspieszać pracę, ale nie zastępować myślenia
- co w 2026 roku naprawdę daje markom przewagę w świecie algorytmów i automatyzacji
Life in plastic is NOT fantastic. Dlaczego użytkownicy uciekają od sztucznego ideału?
Zanim przejdziemy do technicznych zawiłości, musimy spojrzeć na drugą stronę ekranu – na człowieka, który scrolluje Twój feed. Rynek zmienia się na naszych oczach, a najnowsze dane (m.in. z raportu Manychat Creator Survey 2025) rzucają nowe światło na to, dlaczego niektóre kampanie AI po prostu nie działają tak dobrze, jak wydaje się, że będą.
Okazuje się, że w świecie nasyconym technologią, użytkownicy paradoksalnie szukają… człowieka 🤝.
Autentyczność to nowa waluta:
🔹 Aż 27% użytkowników wskazuje, że głównym powodem, dla którego przestają kogoś obserwować, jest poczucie, że marka stała się sztuczna lub nieautentyczna.
🔹 Poczucie realności: To, co sprawia, że ludzie klikają follow, to przede wszystkim poczucie, że twórca/marka jest „relatable” i prawdziwa (25%) oraz dostarcza wysokiej jakości, przydatny content (73%).
Jasne, możesz w swoich treściach całkowicie zrezygnować z AI i być w 100% „realny” w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Jednak prawda jest taka, że bez ogromnego zaplecza contentowego i armii ludzi od creatives, po prostu nie nadążysz. Będziesz przepalać budżet na procesy, które ze spokojem możesz powierzyć technologii, nie tracąc przy tym ani grama na wizerunku.
Cały szkopuł tkwi w tym, że AI wciąż kojarzy się z „fake’em” tylko dlatego, że w pamięci zbiorowej wciąż mamy tego nieszczęsnego Willa Smitha ze spaghetti i cringe’owe, plastikowe reklamy robione na kolanie.
Użytkownik nie ucieka przed AI, on ucieka przed uczuciem zażenowania 😬. Dlatego w 2026 roku warsztat staje się ważniejszy niż kiedykolwiek wcześniej.
Musisz wiedzieć, jak użyć narzędzi, by wspierały Twój przekaz, a nie go imitowały. Warto zrozumieć, że AI ma być niewidzialnym pomocnikiem, a nie głównym bohaterem.
AI jako Twój Unlimited Intern: Genialny w robocie, fatalny bez nadzoru
…a skoro o narzędziach mowa, to umówmy się: każde nowe AI obiecuje Ci dziś niesamowite rezultaty. I faktycznie, może takie są, jeśli nie potraktujesz ich jak magicznej różdżki, tylko jak najbardziej pracowitego stażystę. Taki stażysta zrobi tytaniczną robotę w sekundę, ale jak zostawisz go samego, bez nadzoru, to istnieje ryzyko, że zrobi coś niezbyt dobrej jakości, prawda?
🪵 Niech Twój stażysta nie będzie Pinokiem
Użytkownicy błyskawicznie wyczuwają tekst z automatu. Zbyt poprawne, drewniane zdania bez konkretów sprawiają, że marka traci autentyczność. Aby Twój tekst nie brzmiał jak wygenerowany raport, warto narzucić mu swój Human Voice: unikalny charakter i emocje. Możesz w tym celu skorzystać z takich narzędzi jak: Claude 3.5 Sonnet (obecnie król naturalnego brzmienia i długich form) lub ChatGPT Plus (o ile masz odpowiednio wytrenowane instrukcje).
Pamiętaj: zamiast kazać AI „pisać”, każ mu „analizować”. Najpierw nakarm model swoimi najlepszymi tekstami, by wyłapał Twój rytm, specyficzne słownictwo i sposób budowania narracji.
💡 PRO TIP: Zastosuj zasadę Read-Aloud Edit. Czyli edycję przez czytanie na głos. Jeśli podczas czytania tekstu od AI potykasz się o zdanie lub brzmi ono nienaturalnie sztywno – Twój czytelnik też to poczuje. Skróć zdania, dodaj kolokwializmy i dorzuć 2-3 osobiste spostrzeżenia, których AI mogło nie znać. To one budują relację.
🎥 Przestań generować, zacznij reżyserować
Wspomniany wcześniej efekt sztuczności i martwego spojrzenia bierze się z braku podstawowej wiedzy o tym, jak powstaje obraz. Warsztat ma znaczenie, bo potrafi przenieść wiedzę operatorską i fotograficzną do okna promptu. AI musi dostać precyzyjne instrukcje, by przestało tworzyć plastik. Pomogą Ci w tym narzędzia takie jak Midjourney do tworzenia głównych grafik czy Adobe Firefly do bezpiecznej edycji i retuszu.
W Twoim warsztacie nie może zabraknąć terminów fotograficznych. Jeśli chcesz, by produkt wyglądał luksusowo, nie pisz „ładne zdjęcie”, tylko użyj konkretów: Rim light (światło konturowe, które „odkleja” produkt od tła), Depth of field (głębia ostrości skupiająca wzrok na produkcie) czy Softbox lighting (miękkie światło nadające szlachetny wygląd).
💡 PRO TIP: Wykorzystaj funkcję In-paintingu. Czyli edycji wybranego fragmentu obrazu. Zamiast generować 100 razy nowe zdjęcie, bo „twarz jest okej, ale tło nie gra”, zaznacz pędzlem tylko tło i poproś o jego zmianę. To rzemieślnicza praca nad detalem sprawia, że Twoje AI przestaje być fejkiem, a staje się profesjonalną kreacją, która buduje autorytet marki.
🥷 Zatrudnij adwokata diabła
Największym grzechem w używaniu AI jest ślepa wiara w to, co wypluje bot. AI potrafi zmyślać fakty z wielką pewnością siebie. Warsztat w tym obszarze to przede wszystkim krytyczne myślenie i umiejętność weryfikacji źródeł, by nie zaserwować klientowi strategii opartej na błędach. Warto korzystać z Perplexity AI, które podaje źródła do każdej informacji, oraz narzędzi typu Brand24 do sprawdzania realnych nastrojów.
AI to świetny partner do przegryzania się przez tysiące surowych danych, jak opinie czy komentarze pod postami. Potrafi wyłapać wzorce: czego ludzie się boją, a czego pragną, a te dane mogą być świetnym insightem do kampanii.
💡 PRO TIP: Stosuj metodę Exploit Checker. Po przygotowaniu strategii wklej jej założenia do AI i powiedz: „Jesteś moim najbardziej złośliwym konkurentem. Znajdź 5 dziur w tej strategii i udowodnij, że ta kampania to strata pieniędzy”. Taki brutalny stres-test pozwala wyłapać ryzyka i błędy logiczne, zanim zainwestujesz w nie pierwsze pieniądze z budżetu marketingowego.
Odblokuj cały tekst
Zapisz się do .more lettera i bądź na bieżąco!

Been there, done that - czyli co w AI boli i jak zrobić z tego coś dobrego
Nie będę ściemniać: sami tam byliśmy. Przechodziliśmy przez etap fascynacji każdym nowym generatorem, momenty przerażenia („czy będziemy jeszcze potrzebni? 🫣”) i frustracji, gdy algorytm wypluwał nam seryjnie kicz. Dziś wiemy, że AI to nie magiczna różdżka, a raczej potężne lustro Twojego własnego warsztatu.
Nasze dyskusje w MTA szybko pokazały, że ta technologia to kij o dwóch końcach. Jeśli planujesz wdrożyć ją u siebie, musisz wiedzieć, gdzie kończy się pomoc, a zaczyna wizerunkowy strzał w kolano. Poniżej znajdziesz kilka naszych rozkmin na temat tego, co jest nice, a co nope w kontekście AI:
Creepy content / Kreatywność i odwaga
❌ NOPE: Kojarzysz to uczucie, gdy oglądasz reklamę i coś jest tak nienaturalne, że woła o pomstę do nieba? My nazywamy to „reklamą syropku na kaszel”. Wszystko jest tak dziwne i niepokojące, że zamiast chęci zakupu, budzi w Tobie podświadomy lęk. Wykorzystywanie narzędzi na siłę i bez wyczucia to pójście na skróty, które zawsze widać.
✅ NICE: Zamiast udawać realizm, pobaw się konwencją. Viral Pepsi z misiami polarnymi pijącymi napój konkurencji to idealny przykład. AI nie udaje, że nie jest AI, nie oszukuje rzeczywistości. Ta reklama realizuje odważny pomysł, który normalnie wymagałby budżetu Hollywood. Tu AI jest narzędziem odwagi i kreatywności, a nie cięcia kosztów.

Kradzież stylu / Inspiracja z szacunkiem
❌ NOPE: Prompty w stylu „zrób to jak ilustrator/inna marka”. Kopiowanie unikalnego, wypracowanego latami stylu artysty lub marki to śliski grunt i wizerunkowy strzał w stopę. W 2026 użytkownicy są na to skrajnie uczuleni. Zamiast budować własną tożsamość, stajesz się tylko echem cudzej pracy – tracisz szansę na bycie zapamiętanym jako marka z własnym charakterem.
✅ NICE: Budowanie własnego przepisu na wygląd marki. Jeśli masz własne zasoby, nakarm AI swoimi zdjęciami z sesji czy grafikami. Niech algorytm nauczy się Twojego światła, kolorów i klimatu. Dzięki temu stworzysz tysiące spójnych grafik, które wciąż będą Twoje. Startujesz od zera? Zamiast kopiować konkretną osobę, opisz klimat. Zmieszaj ulubione kolory, faktury (np. „surowy beton i neony”) i rodzaje światła. Bądź reżyserem, który składa swój świat z różnych elementów. AI pomoże Ci stworzyć unikalny styl, którego nikt inny nie ma, bo to Ty ustalasz proporcje składników.

Potrzebujesz wsparcia?
Chcesz poukładać swoje działania marketingowe? Chętnie pomożemy!
Na jedno kopyto / Human touch
❌ NOPE: Wrzucanie generycznych grafik i tekstów pisanych na jedno kopyto. Mózg odbiorcy wykształcił już filtr na ten styl. Ludzie błyskawicznie rozpoznają copy z ChatGPT po specyficznych emotkach, strukturze bulletpointów czy charakterystycznej długości myślnika. Jeśli Twoja reklama wygląda jak uśredniona statystyka z internetu, masz gwarantowaną nową ślepotę banerową.
✅ NICE: Wykorzystanie AI tak dobrze, że ludzkie oko nie jest w stanie go wyłapać, a jeśli już wyłapie, to z podziwem. To te momenty, gdy używasz algorytmu do perfekcyjnego wypracowania oświetlenia, tekstur czy kompozycji, których nie dałoby się uzyskać bez dni pracy w studio. Albo dopracowywanie copy tak, by brzmiało jak Ty, a nie jak „typowy pan ze stocka”. Kiedy ktoś stwierdzi: „Dobre, widać, że umieją w narzędzia”, budujesz swój profesjonalizm i awareness.
Robienie dla robienia / Realna użyteczność biznesowa
❌ NOPE: Tworzenie generycznych blog postów, kalkulatorów czy wpisów tylko dlatego, że wszyscy teraz robią coś z AI. Zapychanie internetu wtórną treścią, która nic nie wnosi, to zwykły spam. Jeśli coś wygląda jak 1000 innych rzeczy w sieci, to znaczy, że po prostu marnujesz czas swój i klienta.
✅ NICE: Użycie AI tam, gdzie faktycznie rozwiązuje problem. Apka, która wstawia nową kanapę do Twojego salonu? Wirtualna przymierzalnia ubrań? Sprawdzenie diety na podstawie zdjęcia lodówki? To jest cool. Tu technologia staje się częścią biznesu i wspiera Twoje działania marketingowe.

Ślepa wiara w AI / Strategiczny „Adwokat Diabła"
❌ NOPE: Poleganie na researchu z bota, który zmyśla fakty z ogromną pewnością siebie. Jeśli AI zastąpi Twój krytyczny rozum, wypuścisz strategię opartą na kłamstwie. Oszczędność czasu w tym przypadku może przegrać z błędnymi wnioskami.
✅ NICE: Traktowanie AI jako złośliwego doradcy, który szuka alternatyw i dziur w całym. Wrzucasz swój pomysł i prosisz: „Znajdź 5 powodów, dla których klienci nas skrytykują i dlaczego ta kampania przepali budżet”. Taki stres-test pozwala wyłapać błędy, których nie widzisz przez różowe okulary własnej idei.
To oczywiście tylko kilka przykładów na to, jak warsztat i odwaga w parze z technologią stają się drogą do jej mądrzejszego wykorzystywania. Sami w MTA wciąż testujemy, gdzie leży ta granica i jak sprawić, by maszyna pracowała dla nas, a nie za nas. Bo ostatecznie AI to tylko pędzel. I nawet jeśli porusza się z prędkością światła, to wciąż Ty musisz wiedzieć, jaki obraz chcesz nim namalować.
Dream Team: Social Ads & Creative + AI
W marketingu 2026 roku kreacja nie działa już w próżni, a stała się nowym targetowaniem. Wszystko przez Andromedę, czyli nową warstwę algorytmu Meta 🧠, która zamiast pytać: „komu pokazać tę reklamę?”, pyta: „którą z dostępnych reklam pokazać TEJ konkretnej osobie?”.

W tym układzie wygrywa ten, kto dostarczy Andromedzie najwięcej różnorodnego „paliwa”. Ale umówmy się – niewielu ma ten luksus, żeby ręcznie produkować 50 wersji reklamy tygodniowo. Dlatego w naszym teamie Social Ads & Creative zatrudniliśmy pomocnika, który odwala za nas brudną robotę. Dzięki temu mamy czas nie tylko na wysyłanie gifów z kotkami, ale przede wszystkim na strategię, której żaden bot za nas nie ogarnie. Oto jak nasz „cyfrowy junior” wspiera ten Dream Team:
🤖 Research i analiza rynku
Przeglądanie Biblioteki Reklam Meta czy TikToka to standard, ale prawdziwa praca zaczyna się przy wyciąganiu wniosków z setek zebranych screenshotów. Tu AI pomaga nam uporządkować myśli i przygotować wstępne kierunki pod kampanię. Analizując konkretną niszę, model wyłapuje powtarzalne układy graficzne, strukturę hooków i sprawdza, jakie obietnice padają najczęściej. Dorzucamy do tego analizę opinii klientów, żeby sprawdzić, czy komunikacja rynkowa faktycznie odpowiada na realne problemy ludzi.
🔹 Jak to pomaga? AI zamienia chaos w folderze z inspiracjami w konkretną mapę. Widzimy czarno na białym, jakie motywy są już „zgrane”, a gdzie jest luka, którą możemy wykorzystać. To pozwala nam projektować kreacje, które świadomie wyróżniają się w feedzie, zamiast tylko powielać schematy.
💡 Pro-tip: Odwrócone insightowanie. Zamiast pytać AI, co motywuje do zakupu, zapytaj: „Dlaczego ktoś miałby zignorować tę reklamę lub nie zaufać tej marce?”. To pozwala spojrzeć na projekt oczami sceptycznego użytkownika, a to właśnie jego reakcję (lub jej brak) ocenia algorytm.
🤖 Eksploracja kierunków
AI działa jak dodatkowa para oczu, która pozwala nam przejść od jednej luźnej idei do kilku realnych kierunków wizualnych w kilkanaście minut. Zamiast prosić grafika o przygotowanie trzech dopracowanych wersji (co zajęłoby mu cały dzień), używamy AI do stworzenia poglądowych layoutów i „brudnopisów” wizji. To pozwala nam sprawdzić, czy dany pomysł w ogóle ma sens, zanim przepalimy budżet na produkcję.
🔹 Jak to pomaga? Wizualizacja konceptu na wczesnym etapie porządkuje dyskusję w zespole i z klientem. Zamiast opisywać obraz słowami, pokazujemy szkic. Decyzje zapadają szybciej, a my unikamy poprawek w gotowych, drogich materiałach.
💡 Pro-tip: Projektuj pod kontrast, nie pod kosmetykę. Zamiast prosić o 5 podobnych wersji, poproś AI o 3 zupełnie różne kąty: jeden oparty na czystej emocji, drugi na twardym argumencie (np. składzie produktu), trzeci na konkretnej obiekcji. Andromeda potrzebuje różnych sygnałów, żeby znaleźć Twoich klientów.
🤖 Produkcja i wariantowanie
Andromeda karmi się różnorodnością formatów i kontekstów. Jeśli masz jedno dobre zdjęcie produktowe z sesji, to za mało, by wygrać aukcję. AI pozwala nam na tzw. „out-painting”, czyli rozszerzanie kadrów pod różne proporcje (np. ze zdjęcia kwadratowego robimy pion na Stories) oraz na błyskawiczną zmianę tła. Możemy osadzić ten sam produkt w biurze, w lesie czy w nowoczesnym salonie bez ruszania się z biura.
🔹 Jak to pomaga? Skracamy drogę od jednego zdjęcia do dziesiątek wariantów testowych. Dzięki temu dostarczamy algorytmowi wiele różnych sygnałów jednocześnie, a on sam sprawdza, który z nich dowozi najtańsze konwersje.
💡 Pro-tip: Wariantuj pod medium, nie tylko pod estetykę. TikTok rządzi się inną dynamiką niż Facebook. Użyj AI, by dopasować hierarchię komunikatu do tempa scrollowania na konkretnym placementcie, zamiast robić zwykłą zmianę rozmiaru.
🤖 UGC i AI Influencerzy
Produkcja wideo to zazwyczaj najwęższe gardło w agencji – wymaga montażysty, lektora i aktora. AI pozwala nam tworzyć materiały w stylu UGC (User Generated Content), które wyglądają jak nagrane telefonem przez zwykłego użytkownika. Możemy generować scenariusze, tworzyć mockupy opinii klientów, a nawet korzystać z syntetycznych lektorów i twarzy AI influencerów.
🔹 Jak to pomaga? Pozwala na tempo testów, o którym tradycyjne ekipy filmowe mogą tylko pomarzyć. Możemy wypuszczać nowe wideo co kilka dni, sprawdzając, który bohater i jaki ton głosu najlepiej rezonuje z wynikami sprzedaży.
💡 Pro-tip: Twórz persony. Nawet AI influencer musi być zaprojektowaną personą z konkretnym charakterem, a nie przypadkową twarzą. Dopiero gdy nadasz mu unikalne cechy, kreacja stanie się czytelnym komunikatem dla człowieka i silnym sygnałem dla algorytmu.
🤖 Adaptacja rynkowa
Przy wyjściu na rynki zagraniczne największym ryzykiem jest drewniane tłumaczenie, które będzie brzmiało sztucznie. AI daje tu największą oszczędność czasu, bo nie tylko przekłada słowa, ale adaptuje cały kontekst kulturowy. Potrafi zmienić ton z bezpośredniego na bardziej formalny, jeśli dany rynek (np. Niemcy czy Japonia) tego wymaga.
🔹 Jak to pomaga? Przekształca komunikat tak, by brzmiał naturalnie dla lokalsa. Zdejmuje z nas stres związany z pomyłkami językowymi i pozwala szybciej skalować kampanie na całą Europę czy świat.
💡 Pro-tip: Skaluj strukturę i kontekst, nie tylko treść. Poproś AI: „Zaadaptuj tę reklamę na rynek X, uwzględniając lokalne różnice w postrzeganiu ceny i jakości”. Kolory i symbole mają inne znaczenie w różnych krajach – AI pomoże Ci uniknąć wizerunkowych wpadek, których nie wyłapałby zwykły translator.
Miliony możliwości, tysiące narzędzi, jeden człowiek
Jasne, AI to nie tylko paliwo do kreacji reklamowych. To, co widzimy w kampaniach, to zaledwie ułamek tego, jak technologia przeryła naszą codzienność. Silniki AI są już wszędzie i pozwalają nam przeskakiwać bariery, które jeszcze niedawno wydawały się nie do przejścia.
Dziś nie musisz być deweloperem, żeby zbudować własne narzędzie do analizy danych czy wewnętrzną aplikację – wystarczy Windsurf czy Lovable, by w kilka godzin wyklikać rozwiązania, które automatyzują nudne procesy. Bariera między „mam pomysł” a „mam gotowe rozwiązanie” przestała istnieć. Jedynym ograniczeniem jest to, czy wiesz, co chcesz zbudować.
Nie musisz być też skrupulatnym protokolantem, bo AI wyciąga esencję z nagrań spotkań i od razu przekuwa ją w gotowe zadania. To wsparcie projektowe, developerskie i operacyjne sprawia, że odzyskujemy coś najcenniejszego: czas na myślenie strategiczne.
⚠️ Pamietaj! Możliwości tych narzędzi potrafią pochłonąć, ale to wciąż internet, który bywa dziurawy. Zanim udostępnisz AI jakiekolwiek wrażliwe dane, upewnij się, że nie karmisz nimi publicznego modelu. Bezpieczeństwo i higiena danych to w 2026 roku integralna część Twojego biznesu.
Ale w tym całym pędzie łatwo przeoczyć jeden fakt. Skoro dziś ok. 60% specjalistów planuje używać AI do brainstormingu, a ponad połowa do pisania treści, to znaczy, że te narzędzia przestały być tajną bronią a stały się rynkowym standardem.
AI jest dziś jak zmywarka: kiedyś była luksusem i technologicznym cudem, dziś to po prostu element wyposażenia kuchni. Zmywarka nie czyni Cię szefem kuchni; ona tylko sprawia, że nie musisz tracić czasu nad zlewem. Ona umyje naczynia, ale to, co na nich podasz i jak to będzie smakować, zależy wyłącznie od Twojego przepisu i warsztatu.

Czy w dobie miliona opcji paradoksalnie nie wracamy do samych podstaw marketingu?
Przez ostatnie lata część z nas zachłysnęła się technikaliami i hackowaniem systemów, a część omijała temat szerokim łukiem, z myślą, że to przeminie tak jak trendy Labubu czy dubajskiej czekolady. Dzisiaj, kiedy technologia masowo przejmuje wiele zadań i jest wpleciona w niemal każdy aspekt naszego życia, wyraźnie widać, że to nie tylko chwilowa fala.
W marketingu zostajemy z tym, od czego to wszystko się zaczęło: z psychologią, zrozumieniem potrzeb drugiego człowieka i umiejętnością opowiedzenia historii, która faktycznie kogoś poruszy.
AI to potężny silnik, ale to Ty decydujesz, w którą stronę pojedzie. Jeśli nie masz solidnych podstaw – nie rozumiesz lejka sprzedażowego, nie znasz swojej persony i nie masz pomysłu na to, jak wyróżnić markę – to nawet najszybszy cyfrowy stażysta Ci nie pomoże.
Ostatecznie to nie algorytm kupuje Twój produkt. Robi to człowiek. I to do niego musisz umieć zagadać. Z AI lub bez niego.





