
Meta znowu namieszała? Oto co naprawdę zmieniła Andromeda
Jak dziś naprawdę działa reklama na Mecie? Czy da się jeszcze „wysterować” wyniki technicznymi ustawieniami kampanii, czy o skuteczności coraz bardziej decydują kreacje, strategia i zrozumienie odbiorcy? W tym odcinku podcastu rozmawiamy o tym, czym właściwie jest Andromeda i jak zmienia podejście do performance marketingu w e-commerce.
Tym razem „Let’s Talk E-commerce” przejmują Agnieszka Rapacz i Ada Roszak, które opowiadają o tym, jak Andromeda zmienia sposób myślenia o reklamach na Mecie — od targetowania, przez strukturę konta, aż po współpracę pomiędzy działem social ads i creative.
Dziewczyny pokazują, dlaczego dziś nie wystarczy już „ustawić kampanii”, jeśli nie stoi za tym przemyślana strategia kreatywna i dobrze zaplanowany proces testowania. W odcinku usłyszysz też, dlaczego Meta coraz lepiej „czyta” kreacje, jak łączy sygnały z różnych placementów i etapów lejka oraz czemu w praktyce rola media buyera coraz mocniej łączy się ze strategią, analizą i pracą z insightami o kliencie. To rozmowa o zmianie, która już się wydarzyła — i do której po prostu trzeba się dostosować.
Czego dowiesz się z tego odcinka?
- czym naprawdę jest Andromeda,
- dlaczego kreacja stała się jednym z najważniejszych elementów targetowania na Mecie,
- jak budować strategię kreatywną, która odpowiada na potrzeby konkretnych person i etapów lejka,
- jak uprościć strukturę kampanii, żeby dać algorytmowi więcej sygnałów do działania,
- dlaczego warto testować różne formaty reklam, placementy i komunikaty,
- jak analizować kreacje, iterować je z głową i budować zaufanie klienta do procesu testowego,
- czym jest inkrementalność i dlaczego to temat, którego nie można pomijać w rozmowie o skuteczności marketingu.

Specjalizuje się w Paid Social, jednocześnie działając ze strategią kreatywną. Dba o to, aby każdy materiał przemawiał do użytkownika i jednocześnie generował wyniki. A po pracy? Rozpieszcza swojego psa Czarka i zajada się ramenem.
Obejrzyj video:
Transkrypt
Aga:
Cześć, tu Aga i witam Was w kolejnym odcinku Let’s Talk E-commerce. Jest ze mną dzisiaj Ada, nasza cudowna specjalistka od Social Adsów. Cześć, Ada. Powiesz mi trochę więcej o sobie?
Ada:
Na co dzień zajmuję się reklamą w social mediach — właściwie we wszystkich kanałach, które istnieją. Najbardziej upodobałam sobie Pinteresta, ale równolegle zajmuję się też strategią kreatywną i budowaniem poprawnych procesów kreatywnych w oparciu o obecne trendy na Mecie.
Aga:
Żebyście też wiedzieli, kto jest po drugiej stronie mikrofonu — ja jestem strategką kreatywną, graficzką, video editorką i content creatorką, więc trochę takie cztery w jednym. A dzisiaj porozmawiamy sobie o Andromedzie.
Ada, moje pytanie do Ciebie na start: dlaczego akurat teraz mówimy o Andromedzie?
Ada:
Tak naprawdę największe zmiany zaszły już rok temu, głównie w grudniu, kiedy Meta oficjalnie ogłosiła, że wchodzi nowy system — Andromeda. Później opowiem trochę więcej o tym, jakie inne systemy wchodzą w skład tej Andromedy i co ona właściwie spina. Ale to właśnie rok temu te zmiany zaczęły być mocno widoczne. Były one wprowadzane nierównocześnie u wszystkich klientów. Obecnie są już dostępne wszędzie, więc tak naprawdę wszyscy powinniśmy się dopasować do tego, co Meta zmieniła i co zmienia praktycznie cały czas.
Aga:
No dobra, to może zacznijmy od początku. Czym właściwie jest Andromeda?
Ada:
To algorytm. A właściwie… trochę się utarło, że nazywamy to algorytmem, ale jeśli chcemy być precyzyjni, to nazwałabym Andromedę raczej frameworkiem, który spina różne systemy. Pewnie za chwilę opowiemy sobie, jakie to dokładnie systemy. W moim odczuciu najważniejsze są cztery i to one sprawiają, że jesteśmy dziś w stanie zbudować naprawdę sensowny proces kreatywny. Andromeda jest tak naprawdę ostatnim krokiem, który spina to wszystko w całość. Więc potocznie możemy powiedzieć, że to algorytm, ale nie dosłownie. Andromeda bardziej wpływa na to, w jaki sposób algorytmy działają.
Aga:
Okej. A gdybyś była na callu z klientem i miała mu totalnie nietechnicznie, najprostszymi słowami, wyjaśnić, czym to jest — to jak byś to nazwała?
Ada:
Powiedziałabym, że Andromeda przede wszystkim zmieniła to, że dziś zarówno my, jak i algorytmy, dużo lepiej wiemy, kogo szukamy. Wcześniej szukaliśmy potencjalnych klientów i te algorytmy działały bardziej na zasadzie: „z dużym prawdopodobieństwem ta osoba może być zainteresowana”. Teraz wszystko jest dużo bardziej precyzyjne. Jesteśmy w stanie szybciej dotrzeć do właściwej osoby — i w dużej mierze dzieje się to właśnie przez kreację.
Aga:
Czyli przede wszystkim przez kreację?
Ada:
Tak, wydaje mi się, że właśnie przez kreację. To jedna z głównych rzeczy, które się zmieniły, i ma ogromny wpływ na targetowanie.
Aga:
Czyli przestajemy być tylko grafikami?
Ada:
Przestajemy. Możemy być jednocześnie grafikami, strategami i specjalistami od Mety.
Aga:
Dobra. A jakbyś miała podsumować, co przestało mieć znaczenie, a co zyskało ogromne znaczenie przez Andromedę?
Ada:
Z mojej perspektywy specjalistki od adsów zmieniło się przede wszystkim to, w jaki sposób podchodzę do targetowania. Wcześniej bardzo dużo uwagi skupialiśmy na ustawieniach technicznych kampanii, szczególnie na poziomie adsetów. Obecnie dużo więcej energii trzeba poświęcić na strategię kreatywną i znalezienie targetowania na poziomie kreacji, a nie ustawień technicznych w Mecie.
Aga:
Okej, ale to trochę brzmi tak, jakby Andromeda wykonywała teraz za nas bardzo dużą część pracy. Czy wychodzi na to, że algorytm robi wszystko za nas, a najważniejsze jest tylko to, żeby zrobić kreację?
Ada:
Często się mówi, że AI zabierze nam pracę i czasem rzeczywiście można mieć takie wrażenie. Ale nie do końca. Bo my nadal musimy podsunąć Andromedzie najważniejsze składniki, które ona sobie później przetworzy i na tej podstawie dotrze do klientów. Więc z jednej strony robi za nas ogromny kawał roboty — buduje sposób dotarcia do odbiorców na podstawie wielu czynników i w czasie rzeczywistym. Ale naszym zadaniem jest znaleźć właściwe czynniki, odpowiednio je podsunąć i iterować w taki sposób, żeby te grupy miały sens i żeby algorytmy działały poprawnie.
Aga:
Pomyślałam sobie teraz, że może rzeczywiście jeśli chodzi o późniejsze ustawienia techniczne, tej pracy może być trochę mniej. Ale z drugiej strony macie o wiele więcej roboty przez to, że musicie dogadać się z kimś takim jak ja, czyli ze strategką kreatywną, i razem ustalić, jak właściwie targetować ludzi kreacjami. Popraw mnie, jeśli się mylę, ale mam wrażenie, że o ile pracy stricte „na koncie” może być w teorii trochę mniej, o tyle musimy dużo mocniej współdziałać.
Ada:
Tak, dokładnie. Cała energia, którą wcześniej wkładaliśmy w przemyślane strategie, schematy kampanii i strukturyzowanie kont reklamowych, dziś przeniosła się bardziej na rozmowy z kreatywnymi strategami i z klientem o tym, kto jest jego personą, kogo właściwie szukamy i jak powinniśmy sprzedawać produkty. Sama praca specjalisty na koncie jest w tym momencie może odrobinę mniejsza, ale nie powiedziałabym, że całościowo pracy jest mniej. Po prostu więcej czasu trzeba poświęcić na współpracę i wspólne budowanie strategii. Nie jako specjaliści osobno, nie jako graficy osobno, tylko jako jeden zespół. I to jest ciekawe, bo trochę działa to tak jak sama Andromeda — kiedyś mieliśmy kilka osobnych algorytmów, które odpowiadały osobno za Reelsy, osobno za feed i inne placementy, a teraz Andromeda spina to wszystko razem. My trochę też stajemy się takim zespołem, który musi te wszystkie elementy połączyć i dostarczyć w odpowiedniej formie.
Aga:
Myślę, że to dobry moment, żeby zanim wejdziemy głębiej w samą Andromedę, powiedzieć chwilę o strategii kreatywnej. Bo skoro dział social współpracuje teraz tak mocno z działem kreatywnym, to musi istnieć jakaś struktura, która to wszystko spina. My nazywamy to strategią kreatywną. Oczywiście sama też zaraz powiem parę słów na ten temat, ale zastanawiam się, jak z Twojej perspektywy strategia kreatywna poprawia Twoją pracę, czego oczekujesz od dobrej strategii kreatywnej i jak widziałabyś idealną współpracę zespołu kreatywnego z zespołem social?
Ada:
Wydaje mi się, że w tym momencie naszą największą rolą względem strategów kreatywnych jest dostarczanie paliwa, które później trafia do kreacji. My jako specjaliści powinniśmy przede wszystkim skupić się na danych, które dostajemy z kreacji na koncie. Specjaliści od Mety są zazwyczaj bardziej techniczni i analityczni niż graficy, więc naszą główną rolą jest spięcie tego wszystkiego w możliwie prosty sposób i przekazanie grafikom: co działa, co nie działa, z czego powinniśmy rezygnować, co warto iterować. Dzięki temu strateg kreatywny wie, w którą stronę dalej iść.
Aga:
Czyli można powiedzieć, że rola stratega kreatywnego polega trochę na spięciu tych dwóch działów i stworzeniu procesu, w którym mamy dane, działamy na tych danych, tworzymy kolejne kreacje, wrzucamy je na konto, wyciągamy kolejne dane i zamykamy cały ten proces tak, żeby właściwie testować kreacje bez końca, ale z coraz lepszymi wnioskami.
Ada:
Tak. I wydaje mi się, że rola stratega kreatywnego bardzo często przesuwa się w stronę roli bardziej ogólnego stratega, który łączy też potrzeby biznesowe i KPI. Oczywiście w idealnym świecie świetnie byłoby mieć osobnego stratega, który patrzy stricte na liczby biznesowe, jest w kontakcie z klientem i analizuje cały media mix. A strateg kreatywny ubiera to potem w odpowiednie formy wizualne.
Aga:
A wiem, że w branży jest dużo agencji, które nie mają takich strategów. Czy dałabyś dziś radę funkcjonować na projekcie klienta, w którym nie masz stratega kreatywnego?
Ada:
W pewnym momencie trochę się przebranżowiłam i przez to zaczęłam odczuwać duży brak wpływu na to, jakie kreacje będziemy robić. Czułam też, że brakuje mi wiedzy o tym, jak dalej iterować, jak lepiej rozumieć kreację — nie tylko statyczną, ale też wideo, Reelsy, UGC. Więc zaczęłam skręcać bardziej w stronę strategii kreatywnej i rozwijać się w tym kierunku. Na ten moment łączę trochę bycie specjalistką od Mety i strateżką kreatywną. Dzięki temu dużo łatwiej jest mi analizować to, co dzieje się na koncie, myśleć o tym, w którą stronę iść, i pomagać strategom kreatywnym. A dzięki temu, że nadal mam też wiedzę bardziej mediową, mogę spojrzeć na liczby z analitycznej strony, a nie tylko przez pryzmat tego, co widzimy i czujemy.
Aga:
A nie sądzisz, że w idealnym świecie każdy media buyer powinien mieć taką wiedzę?
Ada:
Tak. Zdecydowanie. Wydaje mi się, że sama zmiana na Mecie i też w innych social mediach trochę tego wymaga. Wcześniej ważne były rzeczy techniczne: wykluczenia na poziomie targetowania, zainteresowania, lookalike’i. Dziś dużo ważniejsze jest dobre analizowanie kreacji, wyciąganie poprawnych wniosków, rozumienie biznesu klienta, jego person i tego, czego potrzebują jego odbiorcy. Musimy trochę mniej skupiać się tylko na technikaliach, a bardziej na potrzebach klienta i jego klientów.
Aga:
Okej, trochę odbiegłyśmy od tematu, więc wróćmy do Andromedy. Powiedz mi proszę: gdybyś miała stworzyć taką podstawową checklistę — co realnie trzeba zrobić na koncie klienta? Bo domyślam się, że wiele osób słyszało już dużo o Andromedzie, czytało o niej na LinkedInie, ale w praktyce siada rano przed komputerem z kubkiem kawy i myśli: dobra, od czego zacząć? Jakbyś miała zrobić checklistę koniecznych rzeczy, które trzeba wykonać, żeby rzeczywiście „dogadać się” z Andromedą, to co by to było?
Ada:
W tym momencie trzeba trochę rozłożyć na czynniki pierwsze to, w jaki sposób powinniśmy podchodzić do kreacji i jak Meta — a dokładniej Andromeda — spina to wszystko ze sobą. Gdybym miała powiedzieć, od czego zacząć, to wskazałabym kilka systemów, które dziś są najważniejsze.
Pierwszy z nich to system GEM, który przede wszystkim odpowiada za to, jakie emocje płyną z kreacji. Jeśli zadajemy jakieś pytanie w reklamie albo pokazujemy konkretny problem, to wszystkie te systemy AI „czytają”, co chcemy przekazać — jakie emocje wywołuje ta kreacja, czy to jest statyk, czy wideo, na jakie potrzeby potencjalnego klienta odpowiada. Ten system analizuje więc to, co jest na kreacji, jakie emocje ona uruchamia i w jaki sposób próbuje dotrzeć do użytkownika.
Aga:
I tutaj warto zaznaczyć, że system naprawdę „widzi” tę kreację. To nie jest już tylko plik JPG — on potrafi odczytać copy, widzi, co znajduje się na grafice, czy mamy packshot produktu, zdjęcia lifestyle’owe i tak dalej.
Ada:
Dokładnie. I tak naprawdę Meta nadaje tak zwany identity ID każdej kreacji. Dlatego bardzo ważne jest, żeby naprawdę dbać o dywersyfikację tych kreacji. Sama zmiana koloru tła czy produktu często nie zmienia niczego — to nadal ta sama kreacja, która wywołuje te same emocje i daje Mecie te same sygnały.
Weźmy przykład osoby, którą boli kręgosłup i która scrolluje Reelsy. W pewnym momencie zatrzymuje uwagę na dwie albo pięć sekund. To już jest sygnał dla Mety, że może w tym momencie interesuje ją temat bólu pleców. Jeśli my odpowiemy kreacją, która w jakiś sposób pokazuje ten problem — zadamy pytanie albo pokażemy osobę, która wyraźnie mierzy się z tym bólem — to dajemy sygnał, jakie emocje i potrzeby niesie ta kreacja. I dzięki temu Meta może pokazać ją właściwej osobie.
Aga:
Czyli punkt pierwszy na naszej checkliście to zrozumienie, że system widzi nasze kreacje, analizuje je i że powinniśmy je różnicować tak, żeby nie wpadały pod jedno ID.
Ada:
Tak. I tutaj, jeśli chodzi o samą strategię kreatywną, najważniejsze jest rozpisanie persony i odpowiedzenie sobie na pytanie, na jakie problemy naszych odbiorców jesteśmy w stanie odpowiedzieć. Bo nie zawsze chodzi tylko o problem — czasem chodzi też o potrzebę. Ale przede wszystkim musimy wiedzieć, czy nasze kreacje rzeczywiście rozwiązują jakiś realny problem klienta. To jest pierwszy krok do zrozumienia całego systemu Andromedy.
Aga:
Swoją drogą nie jest to łatwe zadanie, biorąc pod uwagę, że kreacja musi bardzo jasno wskazywać na konkretny problem, konkretną personę i jeszcze trafić do odpowiedniej osoby we właściwym czasie.
Ada:
Tak. Tu jest bardzo dużo czynników. Musimy naprawdę mocno wejść w biznes klienta i zrozumieć jego odbiorców niemal tak dobrze, jak on sam.
Aga:
Trochę jakbyśmy były działem in-house.
Ada:
Trochę tak.
Aga:
Dobra, wracając do checklisty. GEM mamy za sobą. Co dalej?
Ada:
Drugim ważnym systemem jest Lattice. W dużym uproszczeniu odpowiada on za to, w jakich placementach i ustawieniach Mety zachowują się dane kreacje — a raczej, jak reagują na nie użytkownicy. Wcześniej każdy placement miał niejako swój własny algorytm. Osobno analizowane były Reelsy, osobno feed, Stories, Messenger. Dziś Meta zaczyna to wszystko łączyć. Jeśli dana kreacja działa dobrze w Reelsach, system może uznać, że warto sprawdzić ją też w feedzie. Więc to wszystko zaczyna się ze sobą komunikować.
Dlatego później jeszcze pewnie przejdziemy do struktury kampanii, ale już teraz warto powiedzieć, że bardzo ważne jest dawanie algorytmom jak największej liczby sygnałów i pozwalanie im wybierać placementy. Tak samo ważne jest to, żeby nie robić zbyt wielu wykluczeń placementów. Wcześniej te wykluczenia były często bardzo istotne i pomagały eliminować miejsca, które nie działały. Dziś ja raczej daję algorytmom przez pierwsze dni czy tygodnie działać na wszystkich placementach, a dopiero później wykluczam te, które rzeczywiście nie mają sensu — jak np. Audience Network czy niektóre placementy w Messengerze. Ale i tak warto dać systemowi chwilę, żeby sam to sprawdził, bo informacje między placementami są dziś przekazywane.
Aga:
Okej, ale czy do naszej checklisty możemy dodać też punkt, że po prostu trzeba mieć różne formaty? Bo często spotykam się z sytuacją, kiedy klient mówi, że chce iść tylko w wideo, bo „TikToki teraz żrą”. A czy nie powinno być tak, że testujemy statyki, karuzele, DPA w e-commerce, dłuższe i krótsze wideo — żeby placementy rzeczywiście mogły pracować i żebyśmy przetestowali pełne spektrum?
Ada:
Tak, zdecydowanie. Jeśli z góry zakładamy, że działają tylko wideo, to tak naprawdę opieramy się tylko na intuicji. A kiedy damy algorytmom możliwość działania także na kolekcjach, karuzelach, statykach czy różnych typach wideo — komercyjnych, UGC i innych — to po prostu dajemy sobie więcej możliwości testowania. Pozwalamy algorytmom lepiej zrozumieć, co działa, a co nie, a potem możemy zawężać ten obszar do formatów, które faktycznie sprawdzają się dla klienta.
Aga:
Czyli znowu wracamy do olbrzymiej różnorodności kreacji na koncie.
Ada:
Tak. Ja bardzo lubię słowo „dywersyfikacja” i powtarzam je naprawdę często, więc tak — dywersyfikujmy i testujmy.
Aga:
Super. Czy coś jeszcze dodałabyś do checklisty?
Ada:
Tak. Jest jeszcze jeden system, który nazywa się Sequence Learning. Moim zdaniem to chyba najciekawszy z tych wszystkich nowych systemów, które łączy Andromeda, bo ma bardzo duży wpływ na strukturę konta reklamowego. Ten system odpowiada za budowanie lejka sprzedażowego i trochę zdejmuje z nas odpowiedzialność za dzielenie tego wszystkiego na osobne kampanie. Jest odpowiedzialny za to, na jakim etapie zakupowym znajduje się klient: czy jest już zdecydowany na zakup, czy dopiero szuka odpowiedzi na swoje potrzeby, czy może był już u nas, ale nie dostał jeszcze odpowiedniej oferty i trzeba mu pokazać np. zniżkę.
Aga:
Czyli w idealnym świecie powinniśmy pamiętać o tym, że algorytm widzi nasze kreacje, że powinny być różnorodne, że powinniśmy testować różne placementy i że jeszcze do tego na tych kreacjach musimy dopasowywać komunikaty tak, żeby algorytm mógł dopasować się do różnych etapów lejka.
Ada:
Tak. Choć brzmi to skomplikowanie, Meta naprawdę robi za nas bardzo dużą część pracy. Ja zawsze byłam zwolenniczką tego, żeby mieć jak największy wpływ na to, do kogo docieram, ale dziś coraz bardziej przekonuję się do tego, że to, co Meta podsuwa i to, jak działa Andromeda, naprawdę ma sens. Trzeba po prostu trochę bardziej zaufać systemowi. Naszym zadaniem jest dostarczenie mu odpowiednich segmentów i sygnałów, na których będzie mógł pracować.
Aga:
Przyznam szczerze, że mamy już sporo punktów na tej checkliście, więc pytanie: czy masz jeszcze coś do dodania, czy chcesz to jakoś podsumować?
Ada:
Możemy to podsumować i spiąć właśnie Andromedą. Mamy trzy systemy, które są dla nas najważniejsze i które definiują to, w jaki sposób powinniśmy myśleć o kreacjach. Po pierwsze GEM, który odpowiada za to, co przekazujemy na kreacji, czyta, co się na niej znajduje i szuka użytkowników odpowiadających na te potrzeby. Po drugie Lattice, który skupia się na tym, co i gdzie działa, i dzięki temu spina to wszystko oraz podpowiada kierunek dalszych działań. Po trzecie Sequence Learning, który odpowiada za budowanie lejka sprzedażowego na poziomie kampanii. No i na końcu mamy Andromedę, która działa w czasie rzeczywistym i łączy to wszystko w całość. To właśnie te kilka systemów pozwala nam dziś budować strategię kreatywną i odpowiednio ukierunkować myślenie.
Aga:
Zaraz przejdziemy do tematów jeszcze bardziej skomplikowanych, bo mam wrażenie, że dla mnie ustawienia techniczne są już trudniejsze. Ale nasunęło mi się jedno pytanie. Często widzę, że agencje wciąż oferują usługę ustawiania kampanii bez realizacji grafik po stronie agencji. I zastanawiam się: czy na tym etapie to ma jeszcze sens? Bo analizując to wszystko, mam wrażenie, że współpraca między socialem a creative jest już tak bliska, że naprawdę trudno oczekiwać dobrych wyników, jeśli klient dostarcza kreacje, my tylko wrzucamy je na konto i… tyle.
Ada:
Czasami niestety nie mamy na to wpływu. Ale sama wiesz, jak dziś pracujemy razem na naszych projektach i jak trudno jest osiągać oraz skalować wyniki, kiedy brakuje jednego z tych elementów — Mety albo strategii kreatywnej. Naszą przewagą jest, nieskromnie mówiąc, to, że dobrze rozumiemy ten algorytm i mamy zbudowane pod niego procesy. Dzięki temu jesteśmy w stanie pomóc klientowi znaleźć taki sweet spot kreacji. A kiedy któregoś elementu nie ma — najczęściej kreacji albo stratega kreatywnego — i bazujemy tylko na tym, co dostarczy klient, to robi się po prostu ciężko. Zwłaszcza że nie lubię zrzucać odpowiedzialności za wyniki na czynniki, na które nie mam wpływu. Ale przy skalowaniu, bez współpracy ze strategiem kreatywnym, dużo trudniej znaleźć przyczynę problemu i jeszcze trudniej znaleźć rozwiązanie. Nawet jeśli podpowiemy klientowi kierunek, często nie mamy kontaktu z grafikiem, nie mamy możliwości szybkich poprawek, a przecież cały framework produkcji kreacji wymaga czasu i spójności. Więc podsumowując: bez współpracy ze strategiem kreatywnym i bez ustalenia, w jaki sposób dostarczamy kreacje, robi się naprawdę trudno.
Aga:
Dlatego, drogi kliencie, daj nam robić kreacje.
Ada:
Dokładnie.
Aga:
Dobra, to teraz moje kolejne pytanie: w jaki sposób ustawiasz kampanię, żeby przetestować tak dużo kreacji? I czy w ogóle istnieje jakaś górna granica? Bo cały czas mówimy o tym, że ma być super różnorodnie, ale przecież nie przetestujesz tysiąca kreacji na koncie z budżetem dwóch tysięcy złotych. Jak to ustawiasz i gdzie jest sufit?
Ada:
W tym momencie trudno mi wskazać dokładną liczbę kreacji, która dla danego budżetu byłaby idealna. Często działam intuicyjnie, ale ta intuicja jest oparta na doświadczeniu — pracowałam już na setkach kont reklamowych o różnej wielkości, więc łatwiej mi oszacować, ile kreacji będzie potrzebnych. To zależy od liczby eventów, które generuje kampania w ostatnich siedmiu dniach, od rodzaju produktu, od tego, czy sprzedaje się w szerszej atrybucji, czy raczej jest kupowany impulsywnie bezpośrednio z reklamy. Tych czynników jest naprawdę dużo. Więc ten sufit istnieje, ale trzeba go dopasować do budżetu i realiów danego konta.
Aga:
Czyli dalej potrzebne jest doświadczenie na kontach reklamowych. Nie masz więc poczucia, że AI zabierze Ci pracę, bo naprawdę dużo wiedzy trzeba było zdobyć, żeby móc robić to, co robisz teraz.
Ada:
Tak. I mimo że jeśli chodzi o same dane, staram się nie działać intuicyjnie, to przy ustawieniach i podejmowaniu decyzji ta intuicja czasem po prostu musi się pojawić. Trzeba mieć pewność, że to ma sens.
Aga:
Ja myślę, że trzeba po prostu mieć świadomość ryzyka. Podejmowanie ryzyka na koncie reklamowym jest nieodzowne. Ale jeśli wiemy, że to jest ryzyko, monitorujemy je, klient też o tym wie, to nie ma w tym nic złego. Gdyby istniała idealna odpowiedź na wszystkie pytania związane z marketingiem, to intuicja nie byłaby potrzebna, każdy mógłby zostać specjalistą od reklam na Facebooku i zawsze dowozić idealny ROAS.
Ada:
Dokładnie. Ja to nazywam intuicją opartą o doświadczenie. Kiedy przychodzisz do mnie jako strateg kreatywny i pytasz, jakie jest zapotrzebowanie kreacyjne na koncie, to ja oczywiście patrzę w dane, ale ostateczną liczbę określam też na podstawie rzeczy, które po prostu składają mi się w całość. I wtedy zazwyczaj daję widełki: potrzebuję pięciu do siedmiu kreacji statycznych, trzech wideo, trzech karuzel, trzech kreacji DPA opartych o różne narzędzia czy nakładki. A potem Ty jako strateg kreatywny budujesz to wokół person, hipotez kreatywnych, problemów i potrzeb. I koło się zamyka.
Jeszcze dodam, że istnieje też taka liczba, którą można uznać za „okej” dla większości kont. Meta sugeruje, żeby w jednej kampanii było około 15 kreacji, żeby system mógł sobie nimi rotować. Oczywiście to zależy od całej strategii kreatywnej, ale można przyjąć, że dobrze byłoby mieć około 15 aktywnych kreacji.
Aga:
Okej, trochę się rozgadałyśmy, więc wróćmy do struktury konta. Na początku zapytałam Cię, jak tworzysz strukturę, żeby przetestować te wszystkie kreacje.
Ada:
To zmieniło się bardzo mocno w momencie wejścia Andromedy. I mam wrażenie, że nadal ewoluujemy, jeśli chodzi o strukturę, ale można to podsumować jednym zdaniem: im prościej, tym lepiej. To właśnie jeden z najlepszych sposobów, żeby pomóc Andromedzie działać. W idealnym świecie najlepiej mieć jedną kampanię, jeden adset i dywersyfikację na poziomie kreacji. I to właśnie na poziomie kreacji robimy targetowanie — ustalamy, do kogo chcemy dotrzeć, na jakie potrzeby odpowiadamy i jak dopasowujemy komunikaty do etapów lejka sprzedażowego. Czyli tworzymy kreacje dla nowych klientów, dla tych, którzy już mieli styczność z marką, ale jeszcze nie kupili, oraz — jeśli biznes tego potrzebuje — dla tych, którzy już kupili, ale chcemy zwiększyć ich lifetime value.
Aga:
A załóżmy, że te kreacje już chodzą na koncie, wszystko jest ustawione tak, jak opowiedziałaś. Co dalej? Jak je analizujesz, na jakie wskaźniki patrzysz? Czy tutaj coś się zmieniło?
Ada:
Cała Andromeda i struktura, którą dziś wymusza na nas testowanie kreacji, sprawiają, że musimy być bardzo na bieżąco. Kiedyś zdarzały się sytuacje, że kreacje działały świetnie przez kilka miesięcy. Dziś jeśli coś działa tak długo, to raczej od razu staram się zrozumieć, dlaczego — co dokładnie na to wpłynęło — i dopiero później wspólnie myślimy, jak to iterować. Powinniśmy mieć kilka wskaźników, które są dla nas benchmarkami i na podstawie których analizujemy kreacje danego klienta. I warto robić to regularnie, co tydzień, rotując kreacje możliwie często.
Jest jeszcze jedna zasada, której staram się trzymać, jeśli pozwala na to branża. Kiedy wprowadzamy nowy brief kreatywny i testujemy kreacje, dobrze jest dać im chwilę oddechu na koncie. Dać algorytmom kilka dni na przeanalizowanie ich, na dotarcie do różnych osób i dopiero potem podejmować decyzję, w którą stronę iterować. To może być tydzień, mogą być dwa tygodnie — znowu, wpływa na to wiele czynników, a jednym z głównych jest budżet. I tutaj duzi klienci mają łatwiej. Jeśli od początku dajemy Mecie większą moc przerobową, ma więcej danych i szybciej wie, w którą stronę iść. U mniejszych klientów ten proces testowy trzeba często rozkładać na trzy tygodnie albo dłużej. Ale nawet wtedy bardzo ważne jest, żeby nie wprowadzać zbyt wielu zmian od razu i uświadomić klienta, że ten pierwszy okres testowania może wyglądać różnie. Wyniki mogą być słabe, bo Meta się uczy. Dociera początkowo do bardzo różnych osób i dopiero na podstawie ich reakcji zaczyna łączyć kropki.
Aga:
To jest ciekawe, bo nie ma co ukrywać — wielu klientów początkowo nie ufa agencji. I bardzo trudno jest budować zaufanie, kiedy wyniki chwilowo spadają, a my mówimy: „Halo, ale ten algorytm musi się nauczyć. Nie powinniśmy teraz grzebać, bo to może bardziej zaszkodzić niż pomóc”.
Ada:
Dlatego tak ważna jest dziś edukacja klientów. Sama wiesz, że Andromedę trudno jest wyjaśnić. Jeśli przez kilka ostatnich lat klienci mieli jakiś określony sposób działania na kontach reklamowych, a my nagle chcemy im wszystko wywrócić do góry nogami, bo Andromeda tego wymaga — zmienić strukturę, zmienić podejście do kreacji — to jest to duże wyzwanie. Wcześniej często po prostu „robiło się kreacje” i tyle. Dziś to podejście musi być zupełnie inne. Dlatego tak ważne jest zbudowanie zaufania i pokazanie klientowi, że naprawdę nie chcemy przepalać budżetu, tylko czasem trzeba zrobić krok w tył, żeby później ruszyć do przodu.
Aga:
Ja też tak sobie myślę, że z perspektywy strategki kreatywnej i graficzki ogromnym wyzwaniem jest to, że klienci bardzo często oceniają kreację subiektywnie. Patrzą, czy coś im się podoba, czy nie, i w jakim kierunku oni sami chcieliby pójść. A przecież nie do końca o to chodzi. My musimy robić to, co naszym zdaniem „zażre” algorytm, a nie to, co podoba się klientowi.
Ada:
Tak. Dlatego przy raportach, szczególnie kreatywnych, staram się patrzeć na wyniki z różnych perspektyw: tygodnia, dwóch tygodni, kwartału, a czasem nawet pół roku. Zakładam hipotezy i później je weryfikuję. Weźmy przykład: wrzucam kreację z białym psem i kreację z rudym psem. Widzę, że wskaźnik click-to-purchase jest dużo wyższy przy białym psie. Moja pierwsza hipoteza jest taka, że być może nasi klienci lepiej reagują na tego typu wizual. Ale to jest tylko hipoteza. Testuję ją dalej, iteruję, sprawdzam, czy to się powtarza i dopiero z czasem wyciągam wniosek. Nie patrzę tylko na to, co działało w tym tygodniu. Bo za tydzień może działać coś zupełnie innego. Dlatego analizę kreacji traktuję długofalowo, porównując ją z krótkim okresem i dopiero na tej podstawie łącząc wszystkie kropki.
Aga:
Dobra, to załóżmy, że jesteś właścicielką firmy i chcesz przygotować kampanię na Mecie. Jak właściwie powinnaś przygotować kreacje? Co one powinny przedstawiać? Od czego zacząć? Bo my mamy już trochę doświadczenia i działamy dość systemowo, ale zakładam, że sporo osób oglądających ten materiał może nawet nie wiedzieć, od czego ruszyć. Co znalazłoby się w idealnym briefie kreatywnym, który ma zaopiekować całą kampanię tak, żebyś Ty była zachwycona, gdy zobaczysz finalne kreacje?
Ada:
W pierwszej kolejności określiłabym, co właściwie chcę reklamować. Czy skupiam się na konkretnej kategorii produktowej, czy na bestsellerach — a to drugie często polecam, bo wokół bestsellerów bardzo łatwo zbudować reklamy, które mają potencjał wiralowy. To pierwszy krok w budowie briefu.
Drugim, i moim zdaniem absolutnie obowiązkowym elementem każdego briefu kreatywnego, jest zbudowanie person i określenie zapotrzebowania odbiorców. Czyli zadanie sobie pytania: jakie problemy mają nasi klienci, czego potrzebują i jak możemy im to podsunąć nawet wtedy, kiedy oni sami jeszcze nie wiedzą, że tego chcą.
Aga:
Okej, ale co rozumiesz przez personę? To jest „Kasia, 25 lat”, „Beata, 30 lat”, czy jak dziś buduje się personę w briefie kreatywnym?
Ada:
Właśnie kiedyś tak to wyglądało. Ustawialiśmy targetowanie na poziomie adsetów: kobiety, wiek 24–36, mieszkające w konkretnym województwie. Teraz ustawiamy szerokie targetowanie — im mniej zawężeń, tym lepiej — a persony określamy właśnie w kreacjach. Zastanawiamy się, czy to jest kobieta w ciąży, która szuka produktów dla dziecka, czy dziadkowie szukający prezentów dla wnuków, czy osoby kupujące impulsywnie, czy może ktoś, kto potrzebuje motywacji i produktów odpowiadających na taką potrzebę. Musimy po prostu usiąść i opisać, kim są nasi potencjalni klienci w danym momencie. Jest mnóstwo narzędzi, które mogą nam w tym pomóc — SEO, słowa kluczowe, Google Ads, analityka. Możemy wyciągać różne zmienne, łączyć je i budować listę tierów: kto jest w pierwszym, drugim, trzecim poziomie. I dopiero wokół tych person tworzyć kreacje, które algorytm będzie w stanie jasno odczytać.
Aga:
Czyli tworzymy kreację z bardzo jasnym komunikatem: ta reklama jest np. dla kobiet w ciąży.
Ada:
Tak. I algorytm dziś to naprawdę dobrze czyta. Wystarczy, że ktoś organicznie ogląda Reelsy i zatrzyma się nawet na dwie sekundy dłużej przy treściach związanych z dziećmi. To już jest sygnał, że może właśnie tego rodzaju produkty są mu teraz potrzebne.
Aga:
Co jeszcze dodałabyś do takiego briefu?
Ada:
Drugą ważną kwestią, którą wzięłabym pod uwagę, jest edukacja klienta. Czyli nie tylko pokazanie mu problemu, ale też danie mu zrozumienia, czym jest nasz produkt i jak może mu pomóc. W briefie kreatywnym powinniśmy więc mieć kreacje, które pokazują problem, a potem treści bardziej edukacyjne. Niezależnie od tego, czy to statyk, czy wideo — to już wynika z analiz. Ale ważne, żeby pokazać wyróżniki produktu i to, jak konkretnie rozwiązuje on problem użytkownika. Na tym etapie świetnie sprawdzają się np. edukacyjne karuzele produktowe, które nie są jeszcze typowo sprzedażowe, tylko pokazują możliwe rozwiązania.
Aga:
Czyli uporządkujmy to. Mamy persony, ustalamy, do kogo chcemy mówić, i od tych person wychodzimy różnymi konceptami kreatywnymi. Jednym z nich powinna być edukacja. Czyli na górze lejka łapiemy uwagę klienta i pokazujemy mu, że ma problem albo potrzebę.
Ada:
Tak. Najpierw pokazujemy problem, później podpowiadamy: hej, mamy rozwiązanie, jesteśmy w stanie Ci pomóc.
Aga:
A potem przechodzimy do kolejnego kroku lejka?
Ada:
Tak, do podsunięcia dowodów na to, że naprawdę jesteśmy dobrzy. Tutaj świetnie sprawdzają się testimoniale, nagrania pracowników opowiadających o produkcie, opinie realnych klientów. To właśnie ten moment, w którym budujemy zaufanie. Klient już wie, że czegoś potrzebuje, już wie, że mamy rozwiązanie, ale jeszcze może nam nie ufać — bo na rynku są też inne marki, czasem bardziej rozpoznawalne. Więc musimy pokazać, dlaczego warto zaufać właśnie nam.
Aga:
Czyli tutaj dobrze sprawdzają się też krótkie komunikaty typu: „tysiące zadowolonych klientów”, „tyle i tyle zamówień”, „tyle osób już zaufało”.
Ada:
Dokładnie.
Aga:
I z tego, co kojarzę, zostaje nam jeszcze ostatnia kategoria.
Ada:
Tak — ostatni krok jest już typowo sprzedażowy. Podsuwamy finalne argumenty, które mogą przekonać klienta do zakupu: darmowa wysyłka, PayPal, rabat, drugi produkt za pół ceny, bundle, oferta specjalna. To wszystko może wpłynąć na finalną decyzję zakupową. Na tym etapie świetnie działają też kreacje DPA i rozwiązania, które pokazują użytkownikowi produkt, którego wcześniej szukał, ale przy okazji podsuwają mu też coś dodatkowego. To już jest domykanie sprzedaży.
Aga:
A ja mam wrażenie, że wcześniej — jeszcze przy poprzednim podejściu — bardzo często opiekowaliśmy tylko część klientów. Najczęściej tych, którzy już wiedzieli, że czegoś szukają albo już znali markę. Prospecting, remarketing i do widzenia.
Ada:
Tak. A dzięki obecnemu podejściu jesteśmy w stanie dużo lepiej znaleźć też tych klientów, którzy jeszcze nie wiedzą, że potrzebują danego produktu, i odpowiedzieć na ich potrzeby. No i dużo bardziej świadomie budujemy całą ścieżkę zakupową.
Aga:
Tak. I dzięki temu, że struktura jest prostsza, bardzo dużo pracy robi za nas algorytm, ale i tak bez tych wszystkich elementów, które mu podsuniemy w przemyślany i strategiczny sposób, nic nie zadziałałoby tak, jak może działać dzięki Andromedzie.
Wiesz co, tak nas słucham i mam wrażenie, że kiedyś to było jednak prościej.
Ada:
Tak, wydaje mi się, że kiedyś łatwiej było po prostu nauczyć się podstaw związanych z social mediami i z ustawianiem kampanii. Wychodziło więcej poradników, książek, PDF-ów. Teraz sama, kiedy czasem siebie słucham, mam w głowie tyle różnych pomysłów i tyle rzeczy, których jeszcze nie wiem, a które pojawiają się dopiero w trakcie tworzenia kampanii. Z jednej strony jest to trudniejsze, ale z drugiej otwiera dużo większe możliwości. I przepraszam wszystkich Google Adsowców, ale mam wrażenie, że na Mecie jesteśmy dziś w stanie zbudować dużo szerszy lejek zakupowy.
Aga:
U nas w agencji to jest wieczna walka pomiędzy GAdsowcami a socialowcami, więc widzę, że puściłaś tutaj oczko.
Też sobie pomyślałam, że to, o czym mówisz, bardzo dobrze pokazuje to, jak my same przygotowywałyśmy się do tego podcastu. Jak robiłyśmy plan, to ciągle miałyśmy: okej, możemy powiedzieć o tym, ale jeszcze o tym, ale to nie do końca to… I myślę, że to dobry moment, żeby zaznaczyć, że wszystko, o czym mówimy, jest bardzo nowe. Niby już obecne od paru miesięcy, ale cały czas ewoluuje. Nasza wiedza też ewoluuje. I mam poczucie, że mimo że nagrywamy ten podcast i mówimy o tym, czego się już nauczyłyśmy, to za kilka miesięcy mogłybyśmy dorzucić drugie tyle materiału.
Ada:
Tak jest praktycznie co miesiąc. Sama wiesz, jak wyglądają nasze briefy kreatywne. Mimo że bardzo lubimy procesy i chcemy, żeby wszystko było uporządkowane i zrozumiałe, to bardzo często i tak musimy je zmieniać pod konkretnego klienta, jego potrzeby i możliwości działania. Niestety nie zawsze mamy wpływ na wszystko, więc czasem trzeba się po prostu dopasować. Ale z tyłu głowy zawsze mamy te zasady i rzeczy, które już wiemy o Andromedzie, i staramy się je wdrażać w odpowiedni sposób.
Aga:
Okej. To powiedz mi jeszcze: czy na tym etapie dodałabyś coś jeszcze o samej Andromedzie? Czy to już taki kompletny wstęp?
Ada:
Tak naprawdę większość teorii już powiedziałyśmy. Jedyne, co bym dodała, to że to nadal tylko teoria i w realnych warunkach na Mecie wszystko może wyglądać trochę inaczej. Ja jestem też dużą zwolenniczką analiz atrybucyjnych i inkrementalności, więc nie zawsze wszystko jest takie zero-jedynkowe. Jest bardzo dużo czynników, które wpływają na strukturę kampanii. Ale gdybyśmy miały podsumować, czy Andromeda jest dziś naszym przeciwnikiem, czy raczej sojuszniczką — to zdecydowanie sojuszniczką. I bardzo ułatwiła nam życie, szczególnie jeśli chodzi o budowanie strategii kreatywnych.
Aga:
Wspomniałaś o atrybucji i inkrementalności. Myślę, że niektóre osoby mogą się tutaj zatrzymać i pomyśleć: „Ada, o co chodzi?”. Mogłabyś opowiedzieć o tym trochę więcej?
Ada:
Modele atrybucyjne na każdym kanale działają trochę inaczej. W dużym uproszczeniu chodzi o zbieranie danych o użytkownikach w określonym przedziale czasowym. To różni się w zależności od kanału. Google odpowiada zazwyczaj na inne potrzeby niż Meta, bo tam częściej trafiamy do użytkowników, którzy już szukają konkretnego produktu. Wtedy okno atrybucyjne jest krótsze. A ponieważ dzięki Andromedzie budujemy dziś dużo bardziej rozbudowane lejki sprzedażowe, to okno atrybucyjne może być szersze. Nie patrzymy już tak często na starą, powszechną kiedyś atrybucję 28 dni po kliknięciu. Na niektórych platformach, jak Pinterest, takie szerokie okno ma jeszcze sens, ale dziś częściej patrzymy na model 1 dzień po wyświetleniu lub kliknięciu i 7 dni po kliknięciu.
W praktyce wygląda to tak, że część klientów — np. remarketingowych — odpowiada na reklamę w ciągu 24 godzin. Ale są też produkty, przy których trzeba patrzeć szerzej, np. grille ogrodowe. To nie jest decyzja, którą podejmuje się impulsywnie po jednej reklamie. I właśnie dzięki Andromedzie jesteśmy w stanie zbudować taki lejek, który po czasie domyka sprzedaż.
A inkrementalność to temat na osobny podcast. W dużym uproszczeniu chodzi o wpływ konkretnego kanału na to, czy użytkownik kupił, czy nie. I to też jest bardzo ważne, kiedy analizujemy poszczególne kanały i porównujemy ich wpływ na wyniki biznesowe w całym media miksie.
Aga:
No to skoro już trochę „liznęłyśmy” temat Andromedy — bo nie chcę mówić, że go zamknęłyśmy, bo to nadal wierzchołek góry lodowej — to myślę, że możemy przejść do jeszcze jednego wątku. Gdybyśmy miały gadać o Andromedzie naprawdę szeroko, to chyba musiałybyśmy zrobić ośmiogodzinne szkolenie. Szczególnie że Ty patrzysz na to bardziej z perspektywy media buyera, a ja strategki kreatywnej i graficzki.
Ale myślę też, że jest sporo osób, które zarządzają działem marketingu, mają własną agencję albo pracują w agencji i zastanawiają się, jak tak naprawdę zmienia się praca naszych działów. I tu moje pytanie będzie głównie do Ciebie z perspektywy media buyera. Gdzie zauważasz największe zmiany w swoim codziennym dniu pracy? W tym, jak funkcjonujesz, jak się edukujesz, czego szukasz i na co zwracasz uwagę?
Ada:
Najbardziej zmieniło się na pewno podejście do analizy kreacji. Na początku bardzo ciężko było nam znaleźć sposób, który faktycznie odpowiadałby naszym potrzebom, i szczerze mówiąc analizowanie kreacji w okresie przejściowym było trudne. Duży wpływ miało na to także to, że nasze struktury kampanii były wtedy po prostu złe. Teraz, kiedy są dużo bardziej uproszczone, łatwiej podejmować dalsze decyzje i lepiej planować iteracje.
Więc na pewno mocno zmieniła się analiza kreacji na koncie. Jest dużo częstsza, bardziej wymagająca i wymaga od nas szukania tego, co naprawdę mogło wpłynąć na użytkownika. Nie chodzi już tylko o zmianę koloru tła czy produktu, ale o bardziej psychologiczne czynniki, które wpłynęły na odbiór reklamy.
Poza tym rola kreacji, całego działu kreatywnego, strategów i produkcji jest dziś w mojej pracy dużo większa niż kiedyś. I za to akurat dziękuję. Największa zmiana to więc zdecydowanie większy fokus na współpracę ze strategami biznesowymi, kreatywnymi i na łączenie wszystkiego z tym, co widzę w danych.
Aga:
Ja Ci powiem, że mam wrażenie, że jeśli chodzi o pracę zespołu kreatywnego, to wywróciło się wszystko do góry nogami. I tak pokrótce powiem, jak to wygląda z naszej perspektywy, bo mam poczucie, że cały dział kreatywny — bez względu na to, czy mówimy o copywriterze, grafiku, video editorze czy strategu kreatywnym — powinien dziś dużo lepiej rozumieć algorytm i to, jak działa. Nawet jeśli grafik odpowiada tylko za realizację kreacji, to i tak musi wiedzieć, jak je zdywersyfikować, żeby nie zostały wrzucone pod jedno ID. Oczywiście strateg kreatywny powinien to rozpisać w briefie, ale bez zrozumienia całego zespołu, czym jest Andromeda i jak funkcjonuje, dalej po prostu nie pójdziemy.
A bardzo często spotykam się z takim podejściem, że „grafiki zrobimy w Canvie”, „ktoś to machnie”, „zlecimy to na freelansie”. Ja nie mam nic do freelancerów, sama też czasem tak działam. Ale mam poczucie, że coraz bardziej idziemy w kierunku, w którym wszyscy musimy się po prostu bardziej dokształcać, żeby nadążyć za zmianami. I to jest o tyle paradoksalne, że wiele osób uważa, że AI nas wyręcza, że grafiki zaraz będziemy robić w AI i że graficy nie będą mieli pracy. Moim zdaniem ta praca po prostu bardzo ewoluuje i skupia się na innych rzeczach.
Ada:
Tak. I wydaje mi się, że dużą rolę odegrała też zmiana perspektywy grafików, jeśli chodzi o podejście do kreacji — czyli nasze ukochane ugly adsy. To nie są „brzydkie reklamy” w sensie dosłownym, tylko reklamy, które nie są przesadnie perfekcyjne. Mają w sobie element realności, coś takiego, że kiedy ktoś patrzy na tę reklamę, to przez pierwszą sekundę nie myśli: „to reklama”, tylko raczej: „to może zdjęcie znajomego”. I na tym też bardzo mocno się dziś skupiamy. Bardzo lubię to, że przy tych zmianach, które wymusiła Andromeda, ugly adsy są tak pomocne.
Aga:
To z jednej strony trochę ułatwia pracę, bo mogłoby się wydawać, że takie kreacje może zrobić każdy, ale doskonale wiemy, że to nie do końca prawda. Nawet jeśli mówimy o ugly adsach, to i tak trzeba mieć skill i robić to świadomie. Ja dodam tylko, że Ty mówisz, że Cię to cieszy, a mnie to absolutnie nie cieszy, bo pamiętam czasy, kiedy mogłam dopieszczać grafiki i robić je naprawdę piękne. A teraz czasami robię rzeczy i myślę sobie: wiem, że to będzie działać, ale nie mogę na to patrzeć. Więc głowa stratega rozumie, ale serce grafika cierpi.
Ada:
Tak, bo grafik już nie zawsze robi piękne kreacje — przynajmniej jeśli mówimy o reklamach. Oczywiście grafików jest mnóstwo typów i nie mówimy tu o całej branży, ale w adsach trzeba się czasem pogodzić z tym, że brzydsze rzeczy po prostu działają lepiej.
Ale to ma też wpływ na wideo i tutaj akurat dość pozytywny. Wcześniej stworzenie dobrego materiału wideo wymagało studia, dobrych kamer i całej produkcji. A teraz partnership ads i współpraca z dobrymi content creatorami potrafią być game changerem. I nie muszą to być wielcy influencerzy. Jeśli ktoś potrafi fajnie pokazać produkt i używać go w naturalny sposób, a nie tylko „reklamowo”, to daje to ogromne możliwości i bardzo ułatwia produkcję większej liczby kreacji.
Aga:
I tutaj akurat serce content creatorki bardzo się cieszy, bo rzeczywiście sama też nagrywam i akurat ten kierunek bardzo mnie cieszy. Mimo że nie mam studia nagraniowego w szopie za domem, to nadal mogę tworzyć kreacje, które mają sens. Więc moje kreatywne serce jest tutaj trochę rozdarte.
Dobra, myślę, że ten temat mamy domknięty. Powiedziałyśmy sobie, czym jest Andromeda, na co uważać, jak to wygląda z Twojej perspektywy i z perspektywy bardziej kreatywnej. Powiedziałyśmy też, jak zacząć. Jestem pełna podziwu dla nas, że udało nam się to tak ustrukturyzować, bo zazwyczaj jak się spotykamy, to gadamy naprawdę długo.
Patrząc na to wszystko, wydaje mi się, że przeszłyśmy przez najważniejsze rzeczy na dziś. Ale chciałabym zaznaczyć, że tematów do poruszenia mamy jeszcze bardzo dużo i naprawdę musiałyśmy się mocno hamować, przygotowując się do tego podcastu. Czy jest jakiś temat, o którym szczególnie chciałabyś nagrać w przyszłości?
Ada:
Myślę, że jednym z tematów, który już dziś się pojawił, jest inkrementalność. Nie wiem, czy ja jestem idealną osobą, żeby omawiać cały ten obszar, bo to naprawdę ogromny temat, ale mamy super zespół, który na pewno byłby w stanie połączyć wiedzę z różnych kanałów i opowiedzieć o inkrementalności dużo szerzej.
No i drugi temat, który mocno łączy się z dzisiejszą rozmową, a jeszcze bardziej z Twoją działką, to tworzenie kreacji przy pomocy AI.
Aga:
Tak, właśnie chciałam o tym powiedzieć. Gdybym miała nagrywać kolejny odcinek, to AI byłoby dla mnie absolutnym tematem-rzeką. Mogłabym mówić o tym naprawdę długo. Ale myślę, że na dziś możemy już wyhamować.
Możemy też zaznaczyć, że jeśli chcecie wiedzieć więcej o Andromedzie, to właśnie tworzymy ebooka, który albo już wyszedł, albo zaraz wyjdzie, więc zachęcamy Was do tego, żeby się z nim zapoznać.
A na ten moment bardzo Ci, Ada, dziękuję. Było mi naprawdę przemiło Cię gościć.
Ada:
Dzięki, również.
Aga:
Świetnie się Ciebie słuchało. No i co — dziękujemy bardzo i mamy nadzieję, że widzimy się niedługo.
Zostań z nami po więcej wiedzy ze świata digital marketingu!
Zapisz się, dołącz do nas i nie przegap nowych materiałów! Bez obaw, nie zamęczymy Cię spamem.
