Zapytałem AI o lodówkę, wyszedł odcinek o SEO.
Przypomnij sobie ostatni większy zakup. Lodówka, buty do biegania, cokolwiek od kilkuset złotych w górę. Od czego zaczynasz? Jeśli od wpisania nazwy produktu w Google i kliknięcia w pierwszy wynik, to gratulacje, jesteś już w mniejszości. Bo dziś ta ścieżka wygląda raczej tak: najpierw pytanie do LLM-a, żeby w ogóle ustalić, na co zwracać uwagę. Potem TikTok albo Instagram, żeby zobaczyć produkt w akcji i przeczytać, co piszą ludzie w komentarzach. Gdzieś po drodze YouTube i twórca, któremu się ufa. A Google? Google jest na samym końcu. Nie po to, żeby się czegoś dowiedzieć, tylko po to, żeby ustalić, gdzie to kupić.



